|||

Malta aktywnie – atrakcje, klify i ukryte miejsca bez tłumów

Malta aktywnie… to chyba najlepszy sposób na odkrywanie tej pięknej wyspy. To kierunek, który zaskakuje na wielu poziomach. Według nas to świetne miejsce na aktywny wypoczynek. Ta niewielka wyspa na środku Morza Śródziemnego kryje w sobie historię sięgającą tysięcy lat, spektakularne klify, turkusowe zatoki i miasta wyglądające jak żywcem wyjęte z filmu. To idealne miejsce zarówno na spokojne zwiedzanie poza sezonem, jak i aktywny wyjazd z nutą przygody.

Znajdziecie tu wszystko: od klimatycznych uliczek Valletty, aż po dzikie krajobrazy na wyspie Gozo.

Ten wpis opiera się głównie na zwiedzaniu samochodem, które daje największą swobodę i pozwala dotrzeć do mniej oczywistych miejsc. Ale spokojnie, komunikacja publiczna na Malcie również działa bardzo dobrze i bez problemu pozwala zobaczyć najważniejsze atrakcje.

My odwiedziliśmy Maltę zimą, w poszukiwaniu słońca, chcąc uciec od tłumów i jednocześnie spędzić aktywnie czas na zwiedzaniu i krótkich trekkingach. To jest też nasz sposób na powitanie nowego roku, który kultywujemy od lat.

Choć lubimy zaglądać do miast i odkrywać zabytki, to właśnie natura przyciąga nas najbardziej, dlatego nie zabraknie tu również miejsc idealnych na krótkie trekkingi, spacerowe trasy wzdłuż klifów i punktów widokowych, które potrafią naprawdę zaskoczyć. A na Malcie o takie miejsca nietrudno, w dodatku zwykle są to proste trekkingi, nie wymagające specjalnej kondycji.

Pokażemy Wam miejsca, które naprawdę warto odwiedzić, bez zbędnego pośpiechu, za to z naciskiem na autentyczne doświadczenia i widoki, które zostają w głowie na długo.


Kilka słów o Malcie

Malta to niewielkie państwo wyspiarskie położone w centralnej części Morza Śródziemnego, na południe od Włochy i niedaleko wybrzeży Libii. Archipelag składa się z trzech głównych wysp: Malta, Gozo i Comino, z których każda ma nieco inny charakter, od bardziej miejskiej i tętniącej życiem Malty, po spokojniejsze i zielone Gozo.

Mimo niewielkiej powierzchni kraj ma niezwykle bogatą historię. Przez wieki znajdował się pod wpływem wielu cywilizacji, w tym Fenicjan, Rzymian, Arabów czy Zakonu Joannitów, którzy pozostawili po sobie imponujące fortyfikacje i architekturę. Ślady tej historii najlepiej widać dziś w miastach takich jak Valletta czy Mdina.

Malta liczy nieco ponad pół miliona mieszkańców, a językami urzędowymi są maltański i angielski, co bardzo ułatwia podróżowanie. Kultura wyspy to fascynująca mieszanka wpływów południowej Europy i Bliskiego Wschodu. Widać to zarówno w architekturze, jak i kuchni czy codziennym stylu życia mieszkańców.


Ciekawostki o Malcie

  • To jedno z najgęściej zaludnionych państw świata -1800 osób na km². Dla porównania w Polsce to ok. 120.
  • Na Malcie znajduje się ponad 360 kościołów. To jeden kościół na każdy dzień roku.
  • Na Malcie nie ma ani jednej rzeki i ani jednego jeziora. Cała woda pitna pochodzi z opadów i odsalania wody morskiej.
  • Język maltański to mieszanka arabskiego, włoskiego i angielskiego. Brzmi jak arabski, ale zapisuje się go alfabetem łacińskim
  • Malta ma ok. 580 tys. stałych mieszkańców, a odwiedza ja ok. 3,5 mln turystów rocznie


To oznacza, że w jednym roku Malta przyjmuje około 6 razy więcej turystów niż liczy mieszkańców. Czyli na każdego mieszkańca przypada średnio sześciu odwiedzających rocznie!


Jakiej pogody spodziewać się zimą na Malcie?

Chyba każdej. Malta zimą jest zmienna, ale właśnie to dodaje jej charakteru. W ciągu grudniowego tygodnia doświadczyliśmy wszystkiego. Było przyjemne słoneczko, ciepełko i przenikający chłód. Popadało i solidnie powiało. W noc przed Sylwestrem przeszła burza i spadło kilka płatków czegoś podobnego do śniegu, co zachwyciło mieszkanców


W grudniu i styczniu temperatury w dzień zwykle kręcą się wokół 15–18°C, nocą spadają do 10–13°C. Trafiają się piękne, słoneczne dni, ale są też momenty z przelotnym deszczem, który pojawia się głównie w krótkich, intensywnych epizodach.
Największy gracz? Wiatr! Potrafi solidnie przewiać, zwłaszcza nad morzem, dlatego bluza, czapka i wiatrówka to must-have.

Zimą to nie jest ta plażowa Malta z folderów, ale świetna opcja na zwiedzanie, spacery i aktywne odkrywanie wyspy bez tłumów. Zimą Malta pokazuje bardziej surowe, prawdziwe oblicze i na to trzeba się przygotować.


Valetta, stolica wyspy

To chyba najbardziej znane miejsce na wyspie. W dodatku według międzynarodowego plebiscytu podróżniczego, miasto zdobyło tytuł jednego z najpiękniejszych miast w Europie w 2025 roku.

Głosowali czytelnicy magazynu „Condé Nast Traveller” w plebiscycie Readers’ Choice Awards 2025. A z jakimi miastami wygrała? Np. z Lizboną (miejsce 7), Florencją (miejsce 11), Rzymem (miejsce 13) czy Madrytem na miejscu 5

I prawdę mówiąc wywołało to nasze zdziwienie. Bo oczywiście urody Valettcie odmówić nie można. Nie brakuje tutaj zabytków, pięknych zaułków, atrakcyjnych widoków. Jest też ciekawie położona, jednym słowem nudy nie ma. Ale według nas to pierwsze miejsce w rankingu to chyba jednak spora przesada.

Podczas naszego tygodniowego pobytu na Malcie Valettę odwiedziliśmy 3 razy, o różnych porach dnia. W deszczowe przedpołudnie, na zachód słońca i w słoneczny, noworoczny poranek. Za każdym razem odbiór był zupełnie inny. Ale jedna rzecz się nie zmieniła.

Bez względu na to, czy było mnóstwo ludzi, czy było zupełnie pusto, Valetta to bardzo turystyczne miejsce. Mamy wrażenie, że spotykaliśmy tylko turystów i osoby obsługujące turystów. Codzienne życie ukryło się gdzieś za rogiem…

Obejrzeliśmy, podziwialiśmy, doceniliśmy. To miasto, które naprawdę warto odwiedzić…. Ale mimo wszystko nie trafiła na szczyt naszego rankingu pięknych miejsc na Malcie. I z pewnością nie uznaliśmy jej za najpiękniejsze miasto Europy.


Valetta, co zobaczyć?


Niewielka, ale pełna historii stolica Malty zachwyca klimatem, widokami i atmosferą ukrytą między wąskimi uliczkami. Charakterystyczne, kolorowe balkony nadają jej niepowtarzalnego uroku .To miejsce trochę jak muzeum na otwartym powietrzu, wystarczy iść przed siebie, by co chwilę natrafiać na kolejne detale, które przyciągają wzrok. Podpowiadamy, co warto tu zobaczyć.


Katedra Ś. Jana

Na początek koniecznie zajrzyj do Konkatedra św. Jana w Valletcie. Z zewnątrz dość surowa, w środku zachwyca bogactwem zdobień i dziełami sztuki (w tym obrazem Caravaggia). Bywa nazywana „maltańską Kaplicą Sykstyńską”. To określenie nie jest oficjalne, ale często pojawia się w przewodnikach i wśród turystów. Wynika głównie z ogromnego bogactwa wnętrza i znaczenia artystycznego świątyni

Została zbudowana w XVI wieku przez Zakon Maltański, a dokładniej przez rycerzy św. Jana
Możecie tutaj zobaczyć jedno z najsłynniejszych dzieł Caravaggio „Ścięcie św. Jana Chrzciciela”, jedyny obraz, który artysta podpisał.
Wnętrze katedry ocieka. Każda kaplica boczna reprezentuje inną „językową” grupę zakonu (czyli narodowość rycerzy) i ma własny, unikalny styl.

Wstęp jest biletowany, a najlepiej przyjść rano, żeby uniknąć kolejek. My nie mieliśmy kupionych wcześniej biletów, obejrzeliśmy wnętrze w trakcie nabożeństwa, ale z wiadomych względów nie było to pełnowartościowe zwiedzanie.


Ogrody Barakka

Górne Ogrody Barrakka to jeden z najlepszych punktów widokowych w Valetcie. Położone na bastionach miasta, oferują spektakularny widok na Wielki Port i Trójmiasto po drugiej stronie zatoki. Początkowo ogrody były używane przez Rycerzy zakonu jako miejsce wypoczynku, zostały otwarte dla publiczności w roku 1800.

Życie ułatwia tutaj Barrakka Lift. To nowoczesna winda panoramiczna, która łączy nabrzeże Grand Harbour (port) bezpośrednio z poziomem Górne Ogrody Barrakka. Dzięki niej możesz w kilka sekund „wjechać” z poziomu promów i nabrzeża prosto na górę, bez mozolnego wspinania się stromymi uliczkami Valletty. To ogromna oszczędność czasu i sił (szczególnie w upale), ale też świetny widok w trakcie przejazdu. Panorama portu robi wrażenie. Idealne rozwiązanie, jeśli przypływasz promem lub łódką do Valletty od strony Trójmiasta.

Przejazd jest płatny (1 euro), darmowy dla posiadaczy karty Tallinja


Pałac Wielkiego Mistrza


Miłośnicy historii powinni zajrzeć do Pałac Wielkiego Mistrza. Przez wieki był siedzibą Wielkich Mistrzów Zakonu Joannitów, którzy rządzili Maltą. W czasach brytyjskich był rezydencją gubernatora, a dziś mieści się tu siedziba prezydenta Malty oraz część instytucji państwowych. Pałac jest częściowo jest udostępniony do zwiedzania. W środku można zobaczyć bogato zdobione sale reprezentacyjne, historyczne freski oraz imponującą zbrojownię, która prezentuje uzbrojenie używane przez rycerzy zakonu. Koszt biletu to 12 euro.


Fort Saint Elmo

To najbardziej znany fort w Valletcie, położony na końcu półwyspu. Odegrał kluczową rolę podczas Wielkiego Oblężenia Malty w 1565 roku. Dziś mieści się tu Narodowe Muzeum Wojny. Bilet 10 euro, w cenie wejście do całego fortu oraz Muzeum Wojny (National War Museum).
Praktycznie: zwiedzanie płatne, najlepiej zaplanować ok. 1–2 godziny.


Fontanna Trytona

To jedna z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji przy wejściu do miasta, tuż obok głównego terminalu autobusowego. Przedstawia trzy mityczne trytony podtrzymujące dużą misę i symbolicznie „witają” wszystkich przyjeżdżających do stolicy.

Znajduje się dosłownie na styku nowoczesnej części miasta i historycznych murów Valletty, więc często jest pierwszym lub ostatnim punktem zwiedzania. Po zmroku bywa ładnie podświetlona i robi jeszcze większe wrażenie

Jeśli masz ochotę na chwilę oddechu, wybierz się na spacer wzdłuż murów miejskich lub po prostu bez planowania wąskimi uliczkami, pełnymi kawiarni i małych sklepików.

Warto też pamiętać, że Valletta jest dość kompaktowa, ale bywa stroma. Wygodne buty to podstawa, szczególnie jeśli planujesz intensywniejsze zwiedzanie.


Mdina, ciche serce Malty

To miejsce zwiedza się powoli, krok po kroku. Dawna stolica Malty, dziś nazywana Silent City, zachwyca nie atrakcjami „wow”, ale atmosferą, która zostaje w głowie na długo.

Każda uliczka to piękne kadry. Budynki, kolorowe drzwi, niesamowite i fantazyjne kołatki.

Za radą naszego gospodarza do Mdiny przejechaliśmy z samego rana. Turystów praktycznie nie było, na uliczkach niewielki ruch dostawców jedzenia do miejscowych restauracji.

Mogliśmy podziwiać miasto w całej jego krasie. To miasto nie potrzebuje planu zwiedzania. Najlepiej po prostu iść przed siebie.

Mdina leży w samym sercu wyspy i ma historię sięgającą ponad 4000 lat. Miasto było kolejno osadą fenicką, rzymską (wtedy znaną jako Melite), a w średniowieczu stało się siedzibą maltańskiej arystokracji. Po przeniesieniu stolicy do Birgu, a później do Valletty, Mdina stopniowo pustoszała i chyba właśnie to uratowało jej wyjątkowy charakter.

Dziś w murach miasta mieszka zaledwie około 300 mieszkańców, co czyni Mdinę jednym z najmniej zaludnionych miast na Malcie. Brak ruchu samochodowego (poza lokalnymi) sprawia, że Mdina naprawdę zasługuje na miano „cichej”.

Dodatkowo w inny klimat przenoszą nas niewielkie dorożki, wożące turystów. Jakby czas się zatrzymał.


Co ciekawego znajdziecie w Mdinie?

  • Monumentalne mury obronne z piękną bramą wjazdową. Już sam wjazd robi wrażenie
  • Wąskie, kręte uliczki, w których łatwo zgubić orientację (i o to właśnie chodzi)
  • Architektura barokowa i średniowieczna – jasny kamień, balkony, masywne drzwi, kołatki
  • Katedra św. Pawła – jedna z najważniejszych świątyń na Malcie Punkty widokowe z panoramą niemal całej wyspy. Piękne widoki znajdziecie na murach w pobliżu słynnej kawiarni Fontanelle

Właśnie tutaj zrobiliśmy sobie przerwę na degustacje lokalnego przysmaku, tortu czekoladowego. Chociaż bardzo reklamowany nieco nas rozczarował, był niesamowicie słodki. Ale za to widoki z kawiarnianego ogródka na murach obronnych wynagrodziły wszystko!

Mdina jest piękna o różnych porach dnia. Jeśli masz wybór celuj wcześnie rano albo na zachód słońca. Miasto zwiedza się pieszo, miasto jest niewielkie. Wystarczy 1-2 godziny, ale można zostać tutaj tez na dłużej.
Mdina + Rabat = idealne połączenie. Najlepszy scenariusz to spacer po Mdinie, a potem przejście do bardziej żywego, lokalnego Rabatu.

Samochód zaparkujecie bezpłatnie tuż za murami miasta, dokładnie między Mdiną a Rabatem, tuz obok słynnego Crystal Palace Bar, gdzie zjecie podobno najlepsze na wyspie pastizzi. To niewielkie pierożki nadziewane serem lub pasta z zielonego groszku, najpopularniejszy street food na Malcie.


Rabat i Katakumby św. Pawła, codzienność i podziemna historia Malty

Jeśli Mdina jest elegancka i cicha, to Rabat pokazuje Maltę taką, jaka jest naprawdę. Bardziej lokalną, żywą, mniej wygładzoną. To miasto, które nie stara się robić wrażenia, a mimo to wciąga. I właśnie tu, tuż pod powierzchnią codziennego życia, kryje się też jedno z najbardziej fascynujących miejsc na wyspie: Katakumby św. Pawła.

Rabat dosłownie otula Mdinę od zachodniej strony. Przez wieki pełnił rolę zaplecza dawnej stolicy, to tu mieszkali rzemieślnicy, rolnicy i zwykli mieszkańcy, podczas gdy elity rezydowały za murami Mdiny. Dziś Rabat to lokalne kawiarnie i piekarnie i niewielkie place i uliczki z codziennym ruchem.


Katakumby Św. Pawła

Jednym z największych skarbów Rabatu są Katakumby św. Pawła, największy i najlepiej zachowany kompleks wczesnochrześcijańskich katakumb na Malcie. Powstawały między III a VIII wiekiem i służyły wyłącznie jako miejsca pochówku. W przeciwieństwie do rzymskich katakumb nie odprawiano tu nabożeństw, były przestrzenią ciszy, pamięci i wspólnoty. Pod ziemią czeka labirynt korytarzy, kamienne groby oraz charakterystyczne stoły agape, przy których wspominano zmarłych podczas symbolicznych posiłków.

Dlaczego warto tu zajrzeć?
-to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Malcie
-odetchniecie od słońca i tłumów
-świetnie dopełnia zwiedzanie Mdiny
Koszt biletu 6 euro
Na zwiedzanie zarezerwujcie ok. 45–60 minut


Najlepszy plan to połączenie zwiedzania Mdiny i Rabatu w jeden spacer. Najpierw spokojna, monumentalna Mdina, potem bardziej przyziemny Rabat, a na koniec zejście do podziemi katakumb.


Mosta Maltański Panteon. Bazylika w Moście

To punkt na mapie Malty, którego możecie nie znać. Tak blisko słynnej Mdiny, a jednak mało popularna. A to właśnie tutaj znajduje się jedna z najbardziej imponujących i symbolicznych budowli na wyspie, Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, znana powszechnie jako Rotunda of Mosta. To miejsce, które zaskakuje historią i inżynierskim rozmachem. I zdecydowanie zasługuje na coś więcej niż szybkie „zajrzymy przy okazji”.

Sylwetkę bazyliki widać z wielu punktów środkowej Malty. Świątynia została zaprojektowana w stylu neoklasycystycznym, wyraźnie inspirowanym rzymskim Panteonem. Projektantem był Giorgio Grognet de Vassé, a budowa trwała aż 27 lat – od 1833 do 1860 roku.

Co ciekawe, przez większą część tego czasu nabożeństwa odbywały się w starym kościele, który… znajdował się wewnątrz wznoszonej rotundy i został rozebrany dopiero po zakończeniu prac.

Największe wrażenie kopula robi z bliska. Tak! Można wejść aż do jej podstaw i spacerować wokół niej. Warto też zobaczyć kasetony, którymi jest zdobiona. Znajdziecie je na dole i dopiero wtedy zobaczycie, jakie są wielkie!


Dane techniczne Bazyliki naprawdę robią wrażenie!

  • średnica kopuły (wewnętrzna): ok. 39,6 m
  • wysokość całkowita budowli: ok. 54 m
  • grubość murów: miejscami nawet 8 metrów
  • konstrukcja: kamienna kopuła bez wewnętrznych podpór
  • pojemność świątyni: ok. 10–12 tysięcy osób

Dzięki tym parametrom Rotunda of Mosta jest często wymieniana jako jedna z największych wolnostojących kopuł w Europie, zaraz po Panteonie w Rzymie i katedrze Santa Maria del Fiore we Florencji. Wchodząc do środka, trudno oprzeć się wrażeniu, że przestrzeń „unosi się” nad głową. Brak kolumn i podpór sprawia, że kopuła dominuje nad wnętrzem w sposób niemal hipnotyzujący. Do tego zdobienie kopuły jest niesamowicie piękne.

Bilet do Bazyliki kosztuje 6 euro, w cenie audioprzewodnik. To dobrze zainwestowane pieniądze, jeśli odwiedzicie Mdinę, zajrzycie koniecznie także do sąsiedniej Mosty.

Tuż obok kościoła znajdziecie też kilka kawiarni i barów, przysiądźcie na chwile podziwiać jego bryłę z zewnątrz (przy kawie czy kieliszku prosecco).


Cud w Moście

Z Bazylika wiąże się też niesamowita historia, „Cud w Moście”, historia, która przeszła do legendy. Wydarzenie, które miało miejsce całkiem niedawno, 9 kwietnia 1942 roku.

Podczas nabożeństwa w Rotundzie znajdowało się około 300–400 wiernych. W pewnym momencie niemiecka bomba lotnicza o wadze ok. 500 kg przebiła kopułę i spadła do wnętrza świątyni, lądując między zgromadzonymi ludźmi. Bomba nie eksplodowała. Nikt nie zginął, nikt nie został ranny. Wydarzenie to do dziś uznawane jest przez mieszkańców Malty za cud i jeden z najważniejszych momentów w historii miasta.

Dziś w zakrystii bazyliki można zobaczyć replikę bomby w skali 1:1, która bardzo dobitnie pokazuje, jak ogromne było zagrożenie.


Marsaskala

Marsaskala to mała, malownicza miejscowość na Malcie, znajdująca się na południowym wybrzeżu wyspy. Leży na południowym wschodnim wybrzeżu Malty, w pobliżu słynnego Marsaxxlok.

To doskonałe miejsce, jeśli szukacie spokoju z dala od zgiełku turystycznych centrów, a jednocześnie chcecie być blisko atrakcji turystycznych. Wzdłuż niewielkiej zatoki, na której kołyszą się kolorowe łódki, rozciąga się promenada, przy której znajduje się wiele kawiarenek. Chociaż Marsaskala nie jest jednym z najbardziej znanych miejsc na Malcie, nas zachwyciła jej autentyczna atmosfera.

Po spacerze wokół zatoczki pojechaliśmy dalej, w kierunku Marsaxlok. Wcześniej jednak zatrzymaliśmy się na malowniczy, a jednak łatwy trekking na Munxar Window, o czym poczytacie w dalszej części. Na starcie ścieżki znajdziecie też ładną, przestronną plaże. Jeśli dotrzecie tutaj latem, będzie jak znalazł. My zimą walczyliśmy z deszczem i wiatrem.


Marsaxlokk, kolorowa rybacka wioska

Jeśli myślicie o Malcie tylko przez pryzmat Valetty, czas zmienić perspektywę. Witajcie w Marsaxlokk, malowniczej rybackiej wiosce na południowym wybrzeżu wyspy. Te obrazki zna chyba każdy, kto szukał w internecie informacji o Malcie. Urokliwe domki i kolorowe łodzie „luzzu”, które kołyszą się na wodzie.

Luzzu nie są tu tylko dekoracją. Rybacy używają ich od wieków, a charakterystyczne „oko Ozyrysa” na dziobie ma chronić przed złym losem.

My wybraliśmy się do Marsaxlokk na Noworoczny obiad, sądząc, że w spokojnej wiosce będzie mniejszy tłok. Okazuje się, że to bardzo popularne miejsce również wśród mieszkańców. Fakt, że wokół zatoczki jest ogromna ilość najróżniejszych knajpek nic nie zmienił. Prawie godzinę próbowaliśmy upolować miejsce w jednej z nich. Wietrzna i chłodna aura nie pomagała, tylko najodważniejsi lub zdesperowani zajmowali stoliki na zewnątrz. W końcu miejsce znaleźliśmy, jedzenie było świetne i wyjechaliśmy zadowoleni.

Ale Marsaxloxx podczas naszej kolejnej wizyty to już zupełnie inna sprawa. Było spokojniej, co lubimy, a miejsc w restauracjach do wyboru do koloru. Bardzo polecamy jako miejscówkę na obiad, szczególnie, jeśli lubicie ryby i owoce morza.


Marsaxlokk to wioska z tradycjami sięgającymi czasów Fenicjan! W średniowieczu była ważnym portem, dziś przyciąga też turystów, którzy chcą poczuć prawdziwą Maltę. Chociaż w samym miasteczku nie ma byt wiele do zobaczenia, warto tutaj zajrzeć. Tym bardziej, że w okolicy są fajne miejsca na trekking.

A jeśli tak jak my dotrzecie do Marsaxlokk samochodem, wygodny i bezpłatny parking znajdziecie tuz przy boisku, w zachodniej części miasteczka przy wyjeździe na Birzebugga.


3 Cities czyli maltańskie Trójmiasto

Tak, Malta też ma swoje Trójmiasto. Tworzą je trzy miejscowości: Birgu zwane też Vittoriosa, Isla (Senglea) i Bormla (Cospicua), które razem stanowią jedno z najstarszych i najbardziej urokliwych miejsc na Malcie. Dla ułatwienia każde z nich posiada 2 nazwy 😊 Zlokalizowane jest tuż obok stolicy wyspy Valletty, po przeciwnej stronie zatoki.

Może to mało popularna opinia, ale na Malcie bardziej niż Valletta zachwyciła nas właśnie Birgu. Nie jest tak imponujące, nie błyszczy na każdej pocztówce, a jednak ma w sobie coś, co lubimy najbardziej, spokój i bardziej lokalny klimat.

Co się nam spodobało w 3 Cities?

Birgu widać doskonale z Górnych Ogrodów Barrakka, a dotarcie tutaj z Valetty jest banalnie proste, to tylko kilka minut promem (ok. 4,5 euro w dwie strony) albo tradycyjną, malowniczą łódeczką w podobnej cenie. My wybraliśmy prom, do łódek była akurat spora kolejka. Sama przeprawa przez Wielki Port to już atrakcja sama w sobie.

Znajdziecie tu kamienne uliczki, kolorowe drzwi, dziesiątki tradycyjnych balkonów gallarija i piękne widoki na Valettę. W Birgu wciąż toczy się normalne, lokalne życie. Na odnowionym głównym placu nadal na ławkach siedzą starsi panowie, rozmawiają, obserwują świat. Tutaj czas płynie wolniej, dla nas była to świetna odskocznia od gwarnej Valetty.

Największą atrakcją Birgu jest Fort św. Anioła (Fort St. Angelo), jeden z najważniejszych zabytków na całej Malcie. To stąd Joannici dowodzili obroną wyspy podczas Wielkiego Oblężenia w 1565 roku. Przez wieki fort był twierdzą, siedzibą Wielkiego Mistrza i bazą wojskową. A panorama Valetty z fortu jest chyba najpiękniejsza.

Birgu przez chwilę pełniło rolę drugiej stolicy Malty, przeniesionej tutaj z Mdiny, która znajdowała się zbyt daleko od morza. Miasto było oblegane i bombardowane, niemal zniszczone, ale nie poddało się. Dziś nie jest już stolicą, ale wciąż nosi nazwę Vittoriosa – Miasto Zwycięskie.

Odwiedzając Birgu, warto też zajrzeć do sąsiednich miast Trójmiasta – Senglea (Isla) i Cospicua (Bormla). To świetne miejsca na spokojny spacer i złapanie oddechu po intensywnej Valettcie.
Jeśli lubicie podróżować wolniej i bardziej lokalnie, to zdecydowanie Wasz klimat.

Trójmiasto oferuje podróż w czasie, a jednocześnie nieco mniej turystyczna atmosferę, niż zatłoczona Valetta. Jest tu spokojniej i bardziej swojsko, idealnie na spacer wąskimi, krętymi uliczkami. Tak nam się tutaj spodobało, że aż pożałowaliśmy, że to nie Birgu wybraliśmy na nasza bazę wypadową.


Blue Grotto

Nasz zimowy pobyt na Malcie nie obfitował w epickie zachody słońca, ale jeden z nich był bardzo udany. Złapaliśmy go w ostatniej chwili w punkcie widokowych przy Blue Grotto.

To zespół kilku morskich grot i naturalnych łuków skalnych u południowo-zachodnich wybrzeży Malty. Największą atrakcją jest ogromny łuk skalny, pod którym przepływają łodzie. Woda słynie z intensywnych odcieni błękitu i turkusu, o zachodzie słońca nie udało nam się tego jednak potwierdzić 


Nazwa „Blue Grotto” pochodzi od zjawiska odbijania światła słonecznego od dna i ścian jaskiń.
Wieczorem dzieje się tu prawdziwa magia. Klify nabierają miodowych i pomarańczowych barw a punkt widokowy nad grotami jest idealny na podziwianie zachodów słońca. Jest tutaj specjalne miejsce, gdzie można się rozgościć obserwować cały spektakl, ale jak to w popularnych miejscach bywa, spodziewajcie się licznego towarzystwa.

My dotarliśmy tutaj samochodem, na miejscu są dostępne 2 niewielkie parkingi.
Do Blue Grotto można dojechać też autobusem, przystanek jest przy samym punkcie widokowym.
– Autobus nr **74 kursuje z Valletty
– Autobus nr **201 kursuje z lotniska i Rabatu


Sliema

Sliema to jedno z najpopularniejszych miejsc na Malcie, które przyciąga turystów zarówno swoją bliskością do stolicy Valletty, jak i tętniącym życiem nadmorskim. To dynamiczne miasto, pełne sklepów, kawiarni, restauracji oraz nowoczesnych apartamentowców, jest idealnym miejscem na relaks, zakupy czy wieczorną przechadzkę wzdłuż morza.

To właśnie tutaj postanowiliśmy się zatrzymać, skusiło nas położenie, nieco więcej przestrzeni i opinie o łatwiejszym znalezieniu miejsca do parkowania. Dodatkowo położenie w centralnej części wyspy ułatwiało nam zwiedzanie, a ceny mieszkań nie były wygórowane.

Dodatkowym atutem były doskonałe widoki na Valettę. Mogliśmy ją również obserwować z tarasu na dachu naszego apartamentu, widoki fantastyczne o każdej porze dnia.

Sliema to też nie kończąca się promenada, idealna na spacer i zachody słońca.


Trekking, czyli Malta aktywnie

Lubimy zwiedzać klimatyczne miasteczka i imponujące twierdze czy kościoły, ale zwykle szybko zmykamy do jakiegoś malowniczego miejsca blisko natury. Na Malcie nic się nie zmieniło, też uciekaliśmy na ścieżki trekkingowe. Głównie wzdłuż wybrzeża, z widokiem na malownicze klify.

Zima na Malcie to świetny moment na spacery, jest niesamowicie zielono, zaczynają kwitnąc kwiaty, upał nie zabija. Jedyny minus to bardzo silny wiatr, który mocno skrócił niektóre z naszych wędrówek.

A gdzie udało się nam podreptać, pomimo wiatru?

  1. Clay Cliffs (trasa z Gnejna lub Ghajn Tuffieha). Golden Bay!
  2. Blata tal-Melh
  3. Munxar Window
  4. Victoria Lines (Binġemma Gap i Dwejra Lines)
  5. Klify Dingli

Na Gozo:

  1. Falesie di Gozo (w Xlendi)
  2. Klify Ta’ Ċenċ
  3. Dolina il-Għasri

Pomimo śródziemnomorskiego klimatu warto uwzględnić „zimowe” wariacje, jeśli planujecie trekkingi. Kiedy spacerujecie wzdłuż urwiska, mocne porywy wiatru nie są fajne. To ten moment, kiedy żałuję, że nie mam kilku kilogramów więcej.

U nas podczas maltańskich trekkingów świetnie się na sprawdziły bluzy termiczne i softshelle. Na śródziemnomorski, zimowy wiatr okazały się idealne. Przydały się też czapki i kominy merino. Cieniutkie, czekały w kieszeni na swój moment i kiedy tylko wiatr stawał się bardziej natarczywy, wkraczały do akcji. Jeśli planujecie zimowe trekkingi na Malcie, koniecznie pamiętajcie też o dobrych butach. Fakt, że jest raczej płasko, nic nie zmienia. Kamienie bywają śliskie, trafi się też błoto, warto mieć solidna podeszwę.


Golden Bay

Okolice Golden Bay to jeden z najładniejszych kawałków Malty. I to nie za sprawą niesamowitych piaszczystych plaż, które tutaj znajdziecie. Nas zachwyciły tutaj klify, niektóre zupełnie inne od typowych dla tej wyspy. W dodatku znajdziecie tutaj trasy idealne na krótszy lub dłuższy trekking, i to z niesamowitymi widokami.

Znajdziecie tutaj 3 plaże, w sąsiadujących zatoczkach

  1. Gnejna Bay – fajna zatoczka z lokalnym klimatem. Są tutaj bary, spory parking i wypożyczalnie sprzętu. Stad też można przejść szlakiem wzdłuż wybrzeża do Clay Cliffs, które wyglądają trochę jak łapy ogromnego zwierza, trochę jak majestatyczne szare fale.i dalej Għajn Tuffieħa. Można teź pójść w przeciwnym kierunku na półwysep Ras ir-Raħeb
  1. Għajn Tuffieħa – to centralne miejsce, po drugiej stronie Clay Cliffs. Jest tutaj duży parking, z którego schodami zejdziecie do szerokiej plaży, a łagodnym szlakiem na szczyt klifu (ok. 1 km). Znajdziecie tutaj food truck na parkingu (kawa i niezłe ftiry, czyli lokalne bułki z różnym nadzieniem). W sezonie jest też bar na plaży, i bardzo widokowa huśtawka z widokiem na zatokę.
  1. Kolejna zatoczka/plaża ir-Ramla tal-Mixquqa ze sporymi resortami – wydała się nam najmniej klimatyczna, odpuściliśmy tym razem. Wszystkie te plaże leżą blisko siebie i można je odwiedzać spacerem wzdłuż klifów.

Wybrzeże wokół Golden Bay to przede wszystkim wapienne klify, które tworzą malownicze punkty widokowe nad morzem.


Clay Cliffs, klify inne od wszystkich

Clay Cliff są bardzo charakterystyczne. A to za sprawą głównego składnika, gliny (blue clay). Stąd właśnie nazwa Clay Cliff (dosł. „gliniasty klif”). Są bardziej zaokrąglone, mniej strome i często pokryte błotnistym osadem. To również powoduje, że chodzenie po nich, zwłaszcza po deszczu, może być trudne. Jest ślisko i potencjalnie niebezpiecznie.

Jak tylko je zobaczyłam na zdjęciu, wiedziałam, że tam koniecznie musimy dotrzeć. Clay Cliffs wyglądają niesamowicie, trochę jak wielkie, szare fale. Łagodne, błotniste zbocza, kontrastują z pionowymi klifami, które znacie z innych miejsc maltańskiego wybrzeża.

Po raz pierwszy trafiliśmy tutaj po deszczu i padliśmy prosto w niesamowicie kleiste błoto. Po całej okolicy bardzo trudno spacerować, a doczyszczenie butów graniczyło z cudem.

Drugie podejście zrobiliśmy od strony Gnejna Bay. Zajadając pyszna ftirę na plaży wypatrzyliśmy ledwo widoczny szlak wzdłuż zbocza i oczywiście skorzystaliśmy. To był bardzo fajny spacer, widoki bajeczne, ale samo wyjście na szczyt Clay Cliffs wydało nam się ryzykowne. Wiało niemiłosiernie i trudno było utrzymać się pionie. Postanowiliśmy nie ryzykować na stromym zboczu.

Podjechaliśmy więc samochodem na Għajn Tuffieħa i podeszliśmy od drugiej strony. Z parkingu to tylko około 1 km łagodnego spaceru. Wiało jak diabli, ale widok zapierał dech w piersiach! Warto było nie odpuścić. To miejsce, dla którego kiedyś wrócimy na Maltę i przejdziemy spokojnie cały szlak. To okolica wymarzona na trekking.


Munxar Window

To idealne miejsce na mało wymagający spacer dla każdego. Znajdziecie je pomiędzy miasteczkiem Marsaskaka, a słynnym z niebieskich łódek Masraxlokk.

Samochód parkujemy przy plaży Św. Tomasza, w zatoce o tej samej nazwie i kierujemy się w stronę widocznego półwyspu. Ścieżka prowadzi łagodnie wzdłuż wybrzeża, widoki na klify są fantastyczne. Po chwili wylania się i ono, „okno”. To naturalny skalny łuk, efekt erozji wapiennej skały przez morze i wiatr, który tworzy panoramiczny otwór z widokiem na turkusową wodę.

Trafiliśmy w to malownicze miejsce w pochmurny, deszczowy i bardzo wietrzny dzień. Miało to swój urok, ale niestety nie poszliśmy tak daleko, jak byśmy chcieli. Zrobiliśmy niewielką pętlę (ok. 2 km), ale jej przejście zajęło nam sporo czasu. Nie dlatego, że było trudno, tylko bardzo malowniczo.

Wycieczkę na ten kawałek wybrzeża można połączyć z wizyta w malowniczym Marsaxlokk, które na pewno macie w programie.

Tutaj znajdziecielink do trasy trekkingu


Blata tal-Melh, czyli solna płyta

To skalista zatoka i fragment wybrzeża w północno-zachodniej części Malty, niedaleko Mgarr i Gnejna Bay. Nazwa w języku maltańskim oznacza dosłownie „płytę soli” i nawiązuje do naturalnych zagłębień w skale, gdzie dawniej gromadziła się morska woda i sól.

Jest to już nieco trudniejsza trasa, na której wąska i dość stroma ścieżka prowadzi do przepięknych formacji skalnych. Tutaj nie wiadomo w którą stronę patrzeć: na żółte falujące skały, czy imponujące białe klify, o które rozbija się wzburzone morze. Wiatr tego dnia smagał niesamowicie. Żałowałam, że nie mam jakiegoś solidnego obciążenia.

Bardzo chcieliśmy zobaczyć widoki za kolejnym zakrętem, ale kiedy zobaczyliśmy, że i miejscowi zawracają, wiedzieliśmy, że nie ma co ryzykować. I tak napatrzyliśmy się na bajeczne widoki!

To miejsce popularne wśród mieszkabców i osób szukających „nieturystycznej” Malty. Dobre buty trekkingowe są konieczne. Uważajcie przy silnym wietrze! To świetne miejsce dla fanów spacerów poza utartym szlakiem, fotografii krajobrazowej i surowej natury. Nawigacja doprowadzi was do niewielkiego parkingu, skąd należy kierować się w lewo.


Vittoria Lines

Szukając możliwości trekkingu także poza wybrzeżem, trafiliśmy na jedyny szlak długodystansowy na Malcie. Na tej niewielkiej wyspie oznacza to raptem kilkanaście kilometrów. Szlak prowadzi po linii umocnień o nazwie Victoria Lines, od Fomm ir-Riħ na zachodzie do Madliena na wschodzie.

Na całość nie mieliśmy czasu, ale chcieliśmy przejść chociaż najlepiej zachowany odcinek, który miejscami wyglądał jak mini mur chiński. Wybraliśmy kilometrowy odcinek umocnień Dwejra Lines i odcinek nr 11 z malowniczym mostem. Zobaczyliśmy zupełnie inne oblicze Malty. Już nie klify i morskie fale, ani miasteczka z kolorowymi balkonami, ale soczyście zielony o tej porze roku interior, widoki po linię brzegowa i kawałek Brytyjskiej historii.

Fortyfikacje Victoria Lines powstały w drugiej połowie XIX wieku (1875–1899) z inicjatywy Brytyjczyków. Miały stworzyć barierę obronną i oddzielić północną część wyspy od południa, chroniąc ważne porty przed ewentualnym atakiem od północy. Brytyjczycy bali się Francuzów, Włochów i piratów. Francja była historycznie zainteresowana Maltą, a Włochy powstawały właśnie jako zjednoczone Królestwo.

Umocnienia nigdy nie zostały przetestowane w prawdziwej bitwie i ponoć ich wartość bojowa była wątpliwa. Niektóre obiekty (np.Fort Mosta, Fort Madalena) są wciąż wykorzystywane przez Maltę. 

Victoria Lines biegnie wzdłuż naturalnej formacji geologicznej znanej jako Great Fault (Wielkie Usypisko). Całość ma ok.12 km długości i jest średnio trudna. Część jest dobrze utrzymana, ale są też odcinki bardziej dzikie, nieoznakowane lub prowadzące przez prywatne tereny. 

Można ją przejść jako cały szlak w jeden dzień (4–6 h) lub podzielić na krótsze odcinki.


Dwejra Lines i Biggemma Gap

To jeden z najlepiej zachowanych i najłatwiej dostępnych odcinków Victoria Lines, i tutaj właśnie spacerowaliśmy. Parking znajdziecie w okolicy Biggemma Gap przy niewielkiej kaplicy Our Lady of Hodegetria. Punktem oznaczonym numerem 11 zejdziecie do kamiennego mostu. Tutaj również można zajrzeć do wykutych w skale grobowców. Można udać się na krótki spacer lub podążyć dalej do Dwejra Lines.

Tak czy inaczej nie będzie to szczególnie wyczerpująca wędrówka, a zobaczycie zupełnie inne oblicze Malty. Nawet jeśli nie jesteście amatorami trekkingów, według nas warto się tutaj wybrać. Wystarczy wygospodarować 1-2 godziny przy okazji wizyty w Mosta lub Mdinie.


Gozo, mniejsza siostra Malty

Niektórzy twierdzą, że Gozo to dodatek do Malty. Ale może jest to coś więcej? Powód, żeby wrócić na Maltę jeszcze raz? Kiedy zaczęliśmy planować wyjazd na Maltę zastanawiałam się, czy warto poświęcić jeden dzień na Gozo. Miał to być maksymalnie tylko jednodniowy „wypad”. Taki przerywnik, dodatek.

Wiemy już, że warto, tylko… jeden dzień to było dla nas za mało, Gozo nie chce być tylko dodatkiem. Ta maleńka wyspa to zdecydowanie nasze klimaty. Zatrzymała nas, a potem zostawiła z niedosytem. Natura, klify, piękne wybrzeże do przedreptania i to wszystko w rytmie slow. Nikt tam nie pędzi, czas płynie jakby wolniej i spokojniej. Na Gozo wybraliśmy się samochodem, to dało nam dużo elastyczności, jednak czasu i tak zabrakło.


Co zobaczyć na Gozo?

  • Vittoria, stolica wyspy. Cytadela o zachodzie słońca wygląda jak scena z filmu. Ale samo miasto jest głośne, intensywne, trochę nie w klimacie reszty wyspy. Obejrzeliśmy wieczorny słoneczny spektakl i uciekliśmy
  • Klify Ta’ Cenc i okoliczne miasteczko Sannat. Miasteczko jest maleńkie, ale niesamowicie urocze. W barze pod kościołem zjedliśmy najlepsza ftirę
  • Miejscowość Xlendi z salinami i wieżą. Kontynuując spacer na wschód, znajdziecie najpiękniejszą, widokowa trasę trekkingową. To był nasz punkt numer jeden na Gozo Złote skały o najróżniejszych kształtach monumentalne białe klify i soczysta zieleń okolicznych łąk! Miejsce, gdzie co chwilę się zatrzymujesz, bo widok nie pozwala iść dalej.
  • Dolina l-Ghasri i panwie solne. Morze wcina się tu w ląd jak fiord. Można wędrować tak na wschód, jak i zachód, można też zejść schodami w dół do maleńkiej plaży. Jeśli będziecie tutaj latem, to dobre miejsce na chwilę ochłody. Spodziewajcie się jednak, że nie będzie tutaj zbyt spokojnie. W okolicy znajdziecie też spore panwie solne.
  • Blue Hole, jedyne miejsce, które nas rozczarowało. Zbyt tłoczne. Zbyt zadeptane. Zbyt mało „Gozo” w Gozo.”


Pozostało całe bajecznie piękne wybrzeże dookoła wyspy, na które ostrzymy sobie pazurki kolejnym razem. Kusi nas dużo spokojnego wędrowania po kolejnych pięknych miejscach, bez konieczności gnania na prom. Czekaja na nas kilometry szlaków. Dziesiątki klifów. I spokój, którym się nie nacieszyliśmy, bo jeden dzień na Gozo to za mało.


Vittoria, stolica wyspy

Na tle spokojnej, nieco sennej wyspy Gozo, Victoria jest trochę jak inny świat. Głośniejsza, bardziej chaotyczna, pełna lokalnego zgiełku. Tu toczy się codzienne życie wyspy. Czasem trudno uwierzyć, że kilka kilometrów dalej króluje cisza i pustka.

A przecież historia tego miasta sięga tysięcy lat. Dawniej nazywało się Rabat i już w czasach fenickich było ważnym ośrodkiem. Wszystko zmieniło się po najazdach osmańskich w XVI wieku, kiedy mieszkańcy szukali schronienia za murami potężnej cytadeli.


Citadella

W średniowieczu Cittadella była nazywana Gran Castello. Z czasem u podnóża jej południowych murów rozrosło się przedmieście Rabat, dzisiejsza Vittoria. Mury, które otaczały miasto, służyły do ochrony przed piratami, którzy napadali wyspy Maltańskie w celu zdobycia niewolników.

Ta ochrona nie do końca była skuteczna. W 1551 roku, kiedy po oblężeniu przez Turków osmańskich miasto szybko skapitulowało, za murami schroniło się ok. 5000 mieszkańców. Większość z nich zostało uprowadzonych przez piratów. Uchował się 1 zakonnik, 40 starców, a 300 osób zbiegło.

To właśnie wtedy Zakon Joannitów rozbudował fortyfikacje, tworząc twierdzę, która przez wieki była jedynym bezpiecznym miejscem na wyspie. Do 1637 roku, ze względów bezpieczeństwa, mieszkańcy przebywali za murami od zmierzchu do świtu.

Dziś Cytadela jest największym symbolem miasta. Kamiennym labiryntem wąskich uliczek, bastionów i punktów widokowych. To nie tyle twierdza, co małe miasteczko! I to właśnie tu dzieje się magia. Wieczorem, gdy słońce zaczyna chować się za horyzontem, mury Cytadeli nabierają złotego koloru, a panorama 360° obejmuje niemal całą wyspę. Dachy, wzgórza, kościoły i morze w oddali. Jeden z tych zachodów, dla których naprawdę warto tu wejść.

Victoria nie jest najładniejszym miastem Gozo, nieszczególnie przypadła nam do gustu. Ale zachód słońca na Cytadeli był wart tej wizyty!


Malta aktywnie- gotowy plan na 5 dni

Na Maltę można wyskoczyć na kilka dni albo na dłuższe wakacje. Zwiedzanie można połączyć z leniuchowaniem, chociaż dla nas to miejsce bardziej na aktywny pobyt. Wyspa jest na tyle mała, że gdziekolwiek nie zanocujecie, wszędzie będzie blisko

Mamy dla Was plan na 5 aktywnych dni, który można „złagodzić” i rozłożyć na 7

1. Dzień 1

Mdina. Zacznijcie od absolutnego must see, Miasta Ciszy. Najlepiej zwiedzać ją o poranku, kiedy jest tutaj faktycznie cicho i pusto

Rabat. Tuż obok, i to dosłownie, jest Rabat. Wpadnijcie tutaj do Katakumb Św, Pawła

Mosta. Wpadnijcie do Rotundy, Bazyliki z ciekawa historią, która wygląda jak Panteon

Dingli Cliffs. Idealne na zachód słońca. Nadają się na trekking, spacer albo podziwianie widoków z pozycji ławeczki

2. Dzień 2

Całodniowa wycieczka na Gozo

Klify Ta’Cenc, oaza spokoju

Xlendi i okoliczne nadmorskie ścieżki, do których dotrzecie kamiennym mostkiem i skalnymi schodami

Dolina il-Għasri, maltański fiord i okoliczne panwie solne

Citadella w stolicy Vittori, idealna na zachód słońca

3. Dzień 3

Valetta, której przedstawiać nie trzeba

Sliema z niekończącą się nadmorską promenadą

3 Cities (Birgu, Isla, Bormla), klimatyczne miasteczka „patrzące” na Valette przez zatokę

Najlepiej przemieszczać się między nimi promem lub gondolą, to dodatkowa niedroga atrakcja

Vittoria Lines, spacer po resztkach brytyjskich umocnień

4. Dzień 4

Massaxkala, niewielkie miasteczko z pięknym wybrzeżem

Munxar Window i ścieżka wzdłuż klifu, idealna na niewymagający spacer

Marsaxlokk sztandarowa maltańska wioska rybacka z zatoka pełną kolorowych łódek

Blue Grotto idealne na zachód słońca

5. Dzień 5

Blata tal-Melh, malownicze klify i formacje skalne świetne na spacer/trekking

Gnejna, piękna plaża, z której możecie ruszyć na 2 trekkingowe trasy wzdłuż wybrzeża

Clay Cliffs, nasz numer 1. Niesamowite klify, jakich nie spotkacie gdzie indziej. Lekki trekking, który Was zachwyci

Għajn Tuffieħa, zatoka ze złota plażą z huśtawką na klifie



Jak się jeździ samochodem po Malcie?


Tak samo… tylko odwrotnie…A poważnie? Kilka naszych obserwacji poniżej.

Lewostronny ruch i wąskie uliczki odstraszają wiele osób. Ale czy naprawdę trzeba się bać zwiedzania wyspy samochodem?

  • Maltańczycy jeżdżą spokojnie. Są też wyrozumiali
  • Ruch drogowy nie jest tak szalony i chaotyczny jak np. na południu Włoch
  • Dużym ułatwieniem jest samochód z automatyczną skrzynią biegów
  • Wiele skrzyżowań zastępują ronda, a poruszanie się po nich jest dużo. Wystarczy zakodować sobie, że kierunek jazdy jest odwrotny
  • Główne drogi są szerokie i wygodne
  • Ruch na bocznych drogach jest niewielki, a kierowcy kulturalnie i nie nerwowo przepuszczają się na zwężeniach
  • Najgorzej jest w centrach miast. Jest dość chaotycznie i ciasno. Dla mniej wprawnych kierowców polecamy parkowanie na obrzeżach
  • Byliśmy nieco poza sezonem, ale nie mieliśmy żadnego problemu ze znalezieniem miejsc parkingowych (nawet w Valettcie).
  • Parkujemy tylko na miejscach oznaczonych BIAŁYMI LINIAMI


Jeśli tak jak my planujesz zwiedzanie Malty samochodem, warto wcześniej sprawdzić dostępne opcje wynajmu. Najwygodniej zrobicie to w jednej z porównywarek, np. DiscoverCars. To wygodne narzędzie, które pozwala szybko porównać oferty lokalnych wypożyczalni, sprawdzić warunki ubezpieczenia i znaleźć najkorzystniejsze ceny, szczególnie poza sezonem, gdy wybór jest naprawdę duży. Dzięki temu łatwiej dopasować auto do planu podróży i uniknąć przepłacania. Aktualne oferty możesz sprawdzić w wyszukiwarce pod linkiem poniżej.


Maltańska kuchnia, czyli co warto skosztować

Malta to nie tylko błękitne laguny i kamienne uliczki Valletty, ale też kuchnia, która potrafi zaskoczyć prostotą i intensywnym smakiem. To jedzenie mocno osadzone w tradycji śródziemnomorskiej, z wpływami włoskimi, arabskimi i brytyjskimi. Gdziekolwiek jesteśmy, staramy się kosztować lokalnych dań, najchętniej w jak najbardziej lokalnych lokalach. To nasz sposób na lepsze poznanie każdego kraju.

Czego skosztować na Malcie?

Pastizzi, król ulicznego jedzenia

To absolutny klasyk Malty. Te niewielkie, chrupiące ciasteczka z ciasta francuskiego kupisz za grosze niemal na każdym rogu, w piekarniach, małych budkach czy barach. Najczęściej mają dwa nadzienia: ricottę lub pastę z zielonego groszku. Są tanie, sycące i idealne „w biegu”, szczególnie podczas zwiedzania. Dla wielu podróżników to pierwsze kulinarne wspomnienie z Malty.

Ftira , czyli maltańska kanapka w najlepszym wydaniu. To coś więcej niż pieczywo. To lokalny street food w formie kanapki. Tradycyjnie jest to okrągły, lekko płaski chleb o chrupiącej skórce, często skropiony oliwą z oliwek. Najpopularniejsza wersja to ta z tuńczykiem, kaparami, oliwkami, pomidorami i cebulą. Prosta, świeża i bardzo śródziemnomorska. Idealna na szybki lunch nad portem albo piknik z widokiem na morze. Bardzo sycąca, bardzo przypadła nam do gustu

Fenkata i stuffat tal-fenek, królik w roli głównej. Na Malcie spotkacie bardzo wiele dań z królika. Fenkata to tradycyjna maltańska potrawa, często przygotowywane na rodzinne spotkania i święta. W innej wersji to Stuffat tal-fenek, czyli gulasz z królika duszony w winie, pomidorach, czosnku i ziołach. Mięso jest miękkie, aromatyczne i bardzo intensywne w smaku. To jedno z tych dań, które pokazują „prawdziwą Maltę”. Nie zdziwcie się, jeśli na talerzu zobaczycie „górę mięsa”. To tylko tak groźnie wygląda, w praktyce mięsa nie jest aż tak dużo.

Aljotta – lekka zupa rybna. To tradycyjna maltańska zupa rybna. W jej skład wchodzą pomidory, czosnek, ryż i świeże zioła, często mięta. Jest lekka, ale bardzo aromatyczna. Szczególnie dobrze smakuje w nadmorskich restauracjach, gdzie ryba trafia do garnka niemal prosto z połowu.

Na Malcie jednak najłatwiej jest zjeść typowe dania z całego świata. Pizze, makarony, kebaby, sushi, bowle ecc. Wbrew pozorom restauracje z lokalnymi potrawami nie są aż tak często spotykane. Jeśli tylko lubicie, w nadmorskich miejscowościach zawsze warto zamawiać ryby i owoce morza.


Czy warto wybrać się na Maltę zimą?

Malta zimą to zupełnie inna odsłona wyspy. Spokojniejsza, bardziej autentyczna i zdecydowanie mniej zatłoczona. To idealny moment, żeby bez pośpiechu odkrywać kamienne uliczki Valletty, klify Gozo czy nadmorskie promenady, które latem znikają w tłumie turystów.

Brak upałów sprawia, że zwiedzanie staje się czystą przyjemnością, a łagodna pogoda pozwala spędzać większość dnia na świeżym powietrzu. Do tego dochodzi lokalny klimat – kawiarnie, małe miasteczka i codzienne życie Maltańczyków w bardziej prawdziwej wersji niż w szczycie sezonu.

Jeśli szukasz kierunku na zimowy reset bez długiego lotu i z dużą dawką słońca, Malta zdecydowanie powinna znaleźć się wysoko na liście.

Pomimo popularności niedrogiego transportu publicznego, według nas warto zastanowić się nad wynajmem samochodu. Pozwala to na dużą oszczędność czasu, można tez dotrzeć w wiele miejsc, gdzie nie docierają tłumu turystów. Nie oszukujmy się, jeśli w pobliżu jest przystanek, nie będzie to miejsce z dala od tłumów.

Poza sezonem drogi są spokojne, a znalezienie miejsca parkingowego nie stanowi większego problemu, co latem bywa sporym wyzwaniem. Dzięki temu można bez stresu dotrzeć do mniej oczywistych miejsc, ukrytych zatoczek, małych wiosek czy punktów widokowych, które często omija komunikacja publiczna. Samochód daje tu przede wszystkim swobodę i elastyczność, a przy tak kompaktowej wyspie pozwala w kilka dni zobaczyć naprawdę dużo, bez pośpiechu i sztywnego planu.