Jeśli marzy Ci się kilka dni pełne świeżego górskiego powietrza, pięknych widoków i odrobiny przygody, to Beskid Śląski na weekend będzie strzałem w dziesiątkę. To pasmo, położone na południu województwa śląskiego, kusi nie tylko szczytami takimi jak Skrzyczne, Czantoria czy Barania Góra, ale też widokami, który sprawiają, że chce się tu wracać o każdej porze roku.
Wyobraź sobie poranek zaczynający się kawą z widokiem na góry, potem lekki trekking po jednym z malowniczych szlaków, a popołudnie spędzone w zupełnie innym rytmie. Może na rowerze, w muzeum albo spacerując po „Małym Wiedniu” czy transgranicznym Cieszynie. Właśnie to lubimy w Beskidzie Śląskim na weekend najbardziej: możesz tu połączyć aktywną wędrówkę z innymi atrakcjami i stworzyć weekend idealnie dopasowany do swojego tempa.
W tym wpisie zabierzemy Cię na przegląd kilku najpopularniejszych tras w Beskidzie Śląskim o różnym stopniu trudności. Podpowiemy też, jak ułożyć plan tak, by trekking stał się tylko jednym z wielu ciekawych punktów udanego, pełnego wrażeń wyjazdu. Gotowi? No to ruszamy w góry!
Spis treści
- 1 Beskid Śląski na weekend – widokowa pętla przez Halę Jaworową i Grabową Chatę
- 2 Blatnia (917 m n.p.m.), klasyk Beskidu Śląskiego
- 3 Klimczok –klasyk w Beskidzie Śląskim na weekend
- 4 Skrzyczne – najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego ikultowa Malinowska Skała
- 5 Magurka Radziechowska 1008 m n.p.m.– trasa do niesamowitej panoramy
- 6 Barania Góra z Salmopolu – widokowy klasyk Beskidu Śląskiego
Beskid Śląski na weekend – widokowa pętla przez Halę Jaworową i Grabową Chatę
- Start/Met – Brenna Hołcyna
- Dystans – 11 km (pętla)
- Czas przejścia ok. 3 godz
- Trudność – trasa łatwa
- Przewyższenia 580 m

W sumie nie wiem, dlaczego omijamy wycieczki w tej części Beskidów tak regularnie. Wiadomo, że w Beskidzie Śląskim na weekend oznacza tłok, ale przecież nie wszędzie i nie zawsze!
Popularne szlaki warto odwiedzać poza weekendem, wcześnie rano, albo w czasie nie najlepszej pogody.
Na trasie przyda się przyjemne miejsce na przystanek i coś na ząb, a do tego punkt z pięknym widokiem. Wybieramy tym razem widokową Halę Jaworową i klimatyczną Grabową Chatę w Brennej i wychodzi nam całkiem fajna pętla.
Start wycieczki – Brenna Hołcyna
Samochód zostawiamy w Brenna Hołcyna, na niewielkim parkingu tuż przy szlaku. Ponieważ trasa to pętla, można ją pokonać w obie strony. Proponujemy marsz w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara, w ten sposób do Grabowej Chaty dotrzecie pod koniec trasy, w sam raz na przystanek na uzupełnienie kalorii. Oczywiście wybór należy to Was.
Szlak jest dobrze oznakowany, na początek niebieski na Kotarz, który początkowo prowadzi po asfaltowej drodze, żeby w końcu przejść w bardziej górską wersję. Szybko dotrzecie na Halę Jaworową, a tutaj widoki zatrzymają Was na dłużej. To bardzo urokliwe miejsce, warto zatrzymać się i podziwiać widoki. Panorama Beskidów z tego punktu jest bajeczna. Beskid Śląski na weekend potrafi zachwycić!
Jeszcze kawałek łagodnego marszu do przełęczy Kotarz i skręcacie na szlak czerwony, w kierunku Grabowej. Stąd już tylko kawałek dzięli Was od Grabowej Chaty. Latem odpoczniecie tutaj w przyjemnym ogrodzie, albo na tarasie restauracji. W chłodniejsze dni przyjemnie posiedzieć wewnątrz. To miejsce słynie z jagodzianek. Testowaliśmy, naprawdę są świetne, ale warto przyjść z rana, szybko się kończą.
Uwaga! Zabierzcie gotówkę, nie zapłacicie tutaj kartą.

Powrót szlakiem czarnym i ścieżką „Utopca”
Trasę domkniecie wędrując w dół czarnym szlakiem, który po chwili przechodzi w czerwoną ścieżkę „Utopca”. Tutaj też widoków nie brakuje, a to ogromne paprocie, a to piękna panorama Beskidów, gdzieniegdzie drewniane figurki bajkowych postaci. Przyjemnie się maszeruje, lekko i wygodnie.
W kolejnym etapie pojawia się asfaltowa droga wzdłuż potoku Hołcyna, która doprowadzi Was wprost do parkingu. Będąc w Brennej można się tutaj wybrać na spacer, to malownicze miejsce, nadaje się na wyjście z dziećmi, z wózkiem czy na rowerze.



Wg nas to trasa łatwa, brak trudności technicznych, a podejścia nie są szczególnie mozolne. Ta trasa to dowód, że Beskid Śląski na weekend nie musi oznaczać tłumów.
Link do trasy w KOMOOT znajdziecie TUTAJ
Jakie atrakcje połączyć z tym trekkingiem ?
Po zakończonym wycieczki warto zatrzymać się na obiad w Brennej. To jedno z najpopularniejszych miejsc, więc jeśli planujecie Beskid Śląski na weekend, możecie spodziewać się większego ruchu. W Brennej można pospacerować wzdłuż potoku Brennica, a latem pomoczyć zmęczone nogi w rześkiej wodzie. W centrum znajdziecie sporo restauracji i karczm serwujących regionalne dania, więc bez problemu uzupełnicie energię po górskiej pętli.
Jeśli macie ochotę na coś spokojniejszego, Brenna i okolice oferują świetne, łatwe ścieżki rowerowe wzdłuż Wisły i Brennicy. Trasy są dobrze przygotowane, widokowe i nadają się zarówno na lekki, popołudniowy wypad, jak i wycieczkę z dziećmi czy osobami o słabszej kondycji. To idealne uzupełnienie górskiej wycieczki, jeśli chcecie aktywnie spędzić weekend w Beskidzie Śląskim bez dużego wysiłku.
Blatnia (917 m n.p.m.), klasyk Beskidu Śląskiego
- Start/Meta – Jaworze parking przy Szałasie pod Błatnią
- Dystans – 4 km w 1 stronę
- Czas przejścia ok. 1,5 godz (w 1 stronę)
- Trudność – trasa łatwa
- Przewyższenia 440 m

Dla wędrujących mieszkańców Bielska-Białei i okolic Błatnia to szczyt obowiązkowo odwiedzany kilka razy w roku. Mam znajomego, który bywa tutaj w każdy weekend od wielu lat. Sami zaglądamy na Błatnią kilka razy, w rożnych porach roku. Jak widać Beskid Śląski na weekend bez Błatniej się nie liczy.
I w sumie nic dziwnego, znajduje się tuż za miastem, wejście nie przysparza większych problemów i za każdym razem można wybrać inny szlak. Szczyt, chociaż niewysoki, pozwala na też podziwianie przepięknych widoków.
Żółty szlak z Jaworza – spokojna, widokowa trasa
Jednym z naszych ulubionych jest żółty szlak z Jaworza. Tuż obok znajdziecie spory, bezpłatny parking, chociaż w dni wolne zapełnia się dość szybko. Nie da się ukryć, że Beskid Śląski na weekend przyciąga wielu fanów górskich wędówek.
Po krótkim, dość stromym początku dalej idziemy przyjemną, szeroką drogą leśną. Cała trasa prowadzi przez piękny, bukowy las i jest dość łagodna.
Po około 3 kilometrach i 1.5 godzinie spokojnego marszu dotrzecie do Siodła pod Przykrą, gdzie łączy się kilka szlaków. Już tylko niecały kilometr dzieli Was od schroniska, wcześniej jednak zatrzymajcie się na podziwianie widoków z widokowej polany. Poza piękną panoramą możecie tutaj odnaleźć pozostałości dawnych zabudowań, bacówek i gospodarstw, które funkcjonowały na halach, zanim wypas stopniowo przeniósł się niżej. Przez wieki było to miejsce intensywnego wypasu owiec i bydła, dlatego szczyt do dziś jest tak otwarty, a polany zachowały swój halny charakter.



Schronisko z 1926 roku
Schronisko znajduje się tuż pod szczytem. Zostało wybudowane przez niemieckie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody „Naturfreunde” w 1926 roku. W czasie II wojny światowej zajęły go wojska niemieckie, które pod koniec wojny całkowicie zdewastowaly budynek. Odbudowane w latach 60-tych XX nadal ma ten klimatyczny, górski charakter.
Na zewnątrz jest przestronnie, można zajadać się szarlotką z pięknym widokiem na Beskidy. Na Siodle pod Błatnią, przy Wielkiej Cisowej, jest też kolejny obiekt, Ranczo pod Błatnią. To świetna alternatywa postoju w schronisku, chociaż nie oferuje aż tak spektakularnych widoków. Pewnym pocieszeniem mogą być pyszne placki ziemniaczane, kiedy tutaj dotrzecie koniecznie ich skosztujcie.
Od schroniska do szczytu Błatniej dzieli Was tylko chwila, kiedy już tam dotrzecie możecie się rozsiąść na drewnianym tronie i podziwiać kolejne zachwycające, górskie panoramy. W tej wersji do punktu wyjścia wracamy tą samą trasą.
Błatnia, i gdzie dalej?
Błatnia to też punkt, który może być tylko przystankiem w dalszej wędrówce. Możecie odwiedzić inne popularne miejsca w okolicy:
- do schroniska na Klimczoku prowadzi szlak żółty, to ok. 5 km bardzo łagodnego marszu
- do schroniska na Szyndzielni, również żółtym szlakiem, dotrzecie po ok. 2 godzinach (6,5 km)
- do Chaty Wuja Toma w Szczyrku prowadzi szlak niebieski (5,5 km)
- do Brennej zejdziecie zielonym szlakiem w około godzinę
Na Błatnią inaczej – wariant przez Jaworze Nałęże
- Start/Meta – Jaworze Nałęże
- Dystans – pętla 12 km
- Czas przejścia ok. 3 godz
- Trudność – trasa średnia
- Przewyższenia 700 m



My najbardziej lubimy trasy w formie pętli i na Błatnią również można dotrzeć w ten sposób. Beskid Śląski na weekend nigdy nie jest nudny, nawet jeśli kilka razy wejdziecie na ten sam szczyt.
Jedną z opcji jest trasa z Jaworza Nałęża, chociaż w tym wariancie czeka was kilka stromych odcinków. Startujecie z okolic drewnianej Kaplicy św. Jana Nepomucena w Nałężu. Tuż obok jest duży, bezpłatny parking, w weekendy zapełnia się dość szybo, głównie za sprawą chętnych na spacer malowniczą doliną Jasionki.
Już po chwili, na wysokości Ośrodka Harcerskiego skręcacie w prawo na szlak czerwony, który dość ostro zaprowadzi Was do Przełęczy pod Łazkiem. Stąd dalej szlakiem niebieskim/czerwonym wędrujecie już zupełnie przyjemnie w kierunku Wielkiej Cisowej. Do tego punktu dociera również szlak zielony (Harcerski), który zaczyna się podobnie w pobliżu ośrodka harcerskiego. Ten odcinek jest niesamowicie malowniczy, pojawiają się piękne widoki, malownicze kapliczki, rozległa polana, pomnik partyzantów … I już po chwili docieracie do Siodła pod Błatnią. Musicie zdecydować, chwila przerwy na Ranczo, czy wędrujecie dalej do schroniska, które już widać na szczycie?
Powrót
Bez względu na wybór, będziecie zadowoleni. Domykacie pętlę schodząc żółtym szlakiem do Siodła pod Przykrą i tutaj zachowajcie czujność! Tuż za siodłem musicie odbić w lewo na zieloną ścieżkę dydaktyczną/ Szlak Szklany. To od doprowadzi was dokładnie do punktu wyjścia. Czeka na was 1 dość strome zbocze, zimą nie polecamy, i tutaj również macie 2 opcje. Można kontynuować ścieżką dydaktyczną, lub odbić na niebieski szlak, który doprowadzi Was już po chwili do wygodnej trasy wzdłuż potoku Jasionka.
Jak widzicie, Beskid Śląski na weekend oferuje morze możliwości i tylko od Was zależy, którą wybierzecie.
LINK do trasy w KOMOOT znajdziecie TUTAJ
Przez Karkoszczonkę na szczyt Błatniej – trasa ze Szczyrku
- Start – Szczyrk Biła
- Meta – Jaworze Nałęże
- Długość trasy – ok. 11 km
- Czas przejścia ok. 3 godz
- Trudność – trasa średnia
- Przewyższenia 500 m

Jeśli nie upieracie się przy pętli, nie musicie też wracać do punktu wyjścia, polecamy Wam trasę bardzo malowniczą, widokową i bez większych trudności. Trafi się kilka bardziej stromych podejść/zejść, ale cóż, nie są długie, a przecież w końcu to góry … Wyruszamy z przystanku autobusowego Szczyrk Biła i już po chwili docieramy do Chaty Wuja Toma. Jeśli wyruszyliście bez śniadania, albo naszła was już ochota na kawę, to świetny moment, żeby się na chwilę zatrzymać. To przyjemne miejsce, z rana tłoku nie spotkacie.
Ten odcinek jest najbardziej wymagający, ale od punktu Jaskinia Dująca zrobi się już przyjemniej.
Do schroniska na Błatniej dotrzecie tym razem od strony szczytu, wcześniej przemierzając piękną, widokową halę. To chyba najpiękniejsze miejsce całej wycieczki. Jeśli planujecie piknik zamiast wizyty w schronisku, to będzie punkt idealny .
Chwila na nowym drewnianym tronie, mijamy schronisko i przez Siodło pod Błatnią zmierzamy czerwonym szlakiem do Jaworza Nałęża.
To bardzo fajna opcja, jeśli decydujecie się na transport publiczny, albo tak jak ja wykorzystacie kogoś do podwózki;)
Link do trasy w KOMOOT znajdziecie TUTAJ
Klimczok –klasyk w Beskidzie Śląskim na weekend
- Start/Meta – Szczyrk Biła
- Dystans – 8 km (pętla)
- Czas przejścia ok. 3 godz
- Trudność – łatwy
- Przewyższenia 450 m

W Beskidzie Śląskim na weekend nie możecie przegapić jednego z najbardziej rozpoznawalnych miejsc. Klimczok znajduje się w paśmie Baraniej Góry, a wznosi się na wysokość 1117 m n.p.m. Pasmem Klimczoka przebiega historyczna granica między Śląskiem, a Małopolską, a także administracyjna granica Bielska-Białej. Prowadzi na niego wiele szlaków o różnym stopniu trudności, czy to z Bielska-Białej, czy Szczyrku, Brennej lub Bystrej.
Najkrótsza trasa na Klimczok – ze Szczyrku Biła
Najkrótszy i dość łatwy szlak prowadzi ze Szczyrku Biła. Ponieważ zbocza Klimczoka są dość strome, zawsze trzeba się liczyć z pewnymi odcinkami o sporym nachyleniu. Kiedy jednak już je pokonamy, przez większą cześć trasy będziemy mogli się cieszyć cudownymi widokami.
Wyruszając ze Szczyrku Biła możemy zaplanować pętlę w dwóch kierunkach. Wersja pierwsza to rozpoczęcie od połączonych szlaków żółtego i zielonego. Po chwili dochodzimy do rozwidlenia i tutaj decydujemy, czy idziemy zgodnie ze wskazówkami zegara czy przeciwnie.
Wybierając szlak żółty (odbijając w prawo) po kilkunastu minutach docieramy do przełęczy Karkoszczonka. Po drodze mijamy chatę, gdzie można coś zjeść lub wypić kawę. Z przełęczy kierujemy się czerwonym szlakiem na Siodło pod Klimczokiem (1042 m n.p.m). Jest to piękny punkt widokowy. Stąd już tylko chwila do Schroniska Klimczok.

Na drogę powrotną warto wybrać szlak zielony. Prawie całą trasę pokonujemy łagodnie trawersując zbocze, z niesamowitymi widokami. Ostatni odcinek będzie momentami dość stromy, ale przecież nie po to idziemy w góry, żeby się ani trochę nie zmęczyć
Pętlę można też pokonać w przeciwnym kierunku, Cała trasa to około 8 km i zajmuje 2,5-3 godzin, w zależności od tempa i długości postojów.
LINK do trasy w KOMOOT znajdziecie TUTAJ
Inne opcje dotarcia na Klimczok
Na Klimczok można wejść z różnych stron i na wiele sposobów.
Jednym z nich jest dość łatwa opcja, trochę „na leniucha”, wjeżdżając kolejką gondolową z Bielska-Białej na Szyndzielnię. Od schroniska Szyndzielnia do schroniska Klimczok prowadzi prosta, prawie płaska trasa (szlak żółty/czerwony, ok 2,5 km w jedną stronę). To świetna wersja Beskidu Ślaskiego na weekend z dziećmi, w zimie, czy dla zmęcznych…
Można tutaj podejść z innego beskidzkiego klasyka, Błatniej. Odległość między schroniskami to ok 5 km, trasa jest dość łatwa, ale musicie się tutaj nastawić na większy dystans.
Można wybrać również pętlę od strony Bystrej Śląskiej szlakiem niebieskim/czerwony.
Pokonacie pętlę ok 10 km z przewyższeniem ok 650 m. Prawdę mówiąc tę opcję lubimy najmniej.

Jakie atrakcje połączyć z tym trekkingiem?
Szczyrk to zarówno punkt startowy, jak i meta dla tej propozycji trasy, dlatego warto zatrzymać się tu na chwilę — na spacer, kawę albo solidny obiad po górskiej wędrówce. Miejscowość oferuje naprawdę duży wybór restauracji i kawiarni, więc każdy znajdzie coś dla siebie.
Trzeba jednak pamiętać, że to bardzo popularna, turystyczna miejscowość. W weekendy, a szczególnie w sezonie zimowym, Szczyrk potrafi być zatłoczony. Beskid Śląski na weekend przyciąga jak magnez!
Ze Szczyrku możecie także wyjechać kolejką na Skrzyczne (1257 m n.p.m.), najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Jeśli macie trochę czasu, ale brakuje Wam sił na kolejne podejście, taki „podwózkowy skrót” to świetna opcja. Widoki z góry są przepiękne, a wyjazd kolejką to szybki sposób, aby zobaczyć jedno z najważniejszych miejsc w całym paśmie.
Skrzyczne – najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego i
kultowa Malinowska Skała
- Start/Meta – Lipowa Ostre
- Dystans – 16 km (pętla)
- Czas przejścia ok. 4-5 godz
- Trudność – średni
- Przewyższenia 800 m

Skrzyczne (1257 m n.p.m) to nie tylko najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego, należący do Korony Gór Polski. To także jeden z najpopularniejszych punktów wypadowych w tej części Beskidów, a to za sprawą kolejki, którą szybko i bez wysiłku można dojechać na niebagatelną wysokość 1257 m n.p.m. Z tego też powodu, szczególnie w weekendy, bywa tutaj tłoczno.
Wystarczy jednak pojawić się na górze z samego rana, a spokojnie możecie cieszyć się całkiem fajnymi widokami i to w całkowitym spokoju.
My z kolejki nie korzystamy, na widoki chętnie zapracujemy własnymi nogami, ruszamy więc w niedzielny poranek na tę niesamowicie widokową pętlę. Jako że wolimy maszerować w ciszy, zwykle wybieramy wejście od strony Lipowej Ostre, szlakiem niebieskim.
Start spod Hotelu Zimnik (Lipowa Ostre)
Zaczyna się od razu solidnym podejściem, ale już po chwili widok na Jezioro Żywieckie wynagradza zadyszkę. Do schroniska mamy niecałe 5 km i to jest ta najtrudniejsza część wycieczki.
Ale to nie schronisko jest naszym celem, to tylko przystanek na uzupełnienie kalorii. Target na tę wycieczkę to widoki z trasy przez Małe Skrzyczne i Kopę Skrzyczeńską, do Malinowskiej Skały (szlak zielony).
Jeśli traficie na ładną pogodę, widoki zatrzymają was na tej trasie nie raz. Panorama Beskidów jak na dłoni, możecie podziwiać szczyty Beskidu Żywieckiego (Babią Górę, Pilsko czy pasmo Rysianki), a przy dobrej widoczności na horyzoncie pojawią się odległe Tatry. Tutaj wędruje się naprawdę przyjemnie i łatwo. To świetny moment, żeby dać wytchnienie nogom po podejściu niebieskim szlakiem

Malinowska Skała
Malinowska Skała (1152 m n.p.m) wiadomo, pusta nigdy nie stoi i nic dziwnego. To bardzo malownicze miejsce. Zwykle spotkacie tam sporo turystów, którzy docierają szlakami z czterech stron świata. Wielu wybiera też łatwiejszą wersję, wspomagając się kolejką, która kursuje na Skrzyczne ze Szczyrku.
To też bardzo popularne miejsce na podziwianie wschodów i zachodów słońca. Beskid Śląski na weekend zachwyca przecież o każdej porze dnia!
W dół wracamy szlakiem żółtym, zamykając pętlę w Dolinie Zimnika. Zejście jest miejscami dość kamieniste, ale szybko dochodzicie do wygodnej drogi wzdłuż potoku. Tutaj już łagodnym spacerem dotrzecie do parkingu. Latem to świetne miejsce na piknik i moczenie nóg w chłonnej wodzie Zimnika, bez problemu znajdzie miejsce, żeby rozłożyć się nad rzeką.
W Lipowej można zaparkować samochód niedaleko hotelu Zimnik, parking zaraz obok hotelu jest bezpłatny. Tutaj jednak miejsca kończą się dość szybko, kawałek dalej powstało jednak kilka dodatkowych płatnych parkingów.
LINK do trasy w KOMOOT znajdziecie TUTAJ



Jakie atrakcje połączyć z tym trekkingiem?
Choć cała trasa prowadzi przez Beskid Śląski, z Ostrego macie już dosłownie rzut beretem w okolice Żywca. Warto więc podjechać na krótki spacer po klimatycznym Rynku, zajrzeć do Zamku Habsburgów i przejść się po pięknym parku, który go otacza. Dla miłośników historii (lub piwa) ciekawą opcją będzie również wizyta w Muzeum Browaru Żywiec.
Jeśli macie jeszcze trochę energii, możecie wskoczyć na rower i przejechać się nową trasą Velo Soła, a potem odpocząć nad Jeziorem Żywieckim, To idealne miejsce na chwilę relaksu z widokiem na góry.
A na zakończenie dnia? Koniecznie Góra Żar! To świetny spot na widowiskowy zachód słońca. Na szczycie znajduje się zbiornik elektrowni szczytowo-pompowa, a panorama na okolicę naprawdę robi wrażenie. Przy odrobinie szczęścia zobaczycie startujące paralotnie i szybowce. Na górę możecie wejść pieszo lub wjechać kolejką szynową, która kiedyś woziła turystów na Gubałówkę.
Magurka Radziechowska 1008 m n.p.m.
– trasa do niesamowitej panoramy
- Start/Meta – Ostre Kościół
- Dystans – 12 km (pętla)
- Czas przejścia ok. 4,5 godz
- Trudność – średni
- Przewyższenia ok. 600 m

W poszukiwaniu pustych szlaków w Beskidach docieramy czasami w znane nam miejsce, zupełnie nieznaną trasą. Ta było i tym razem, kiedy szukaliśmy wiosny na jednej z najpiękniejszych wg nas hal w Beskidzie Śląskim, Hali Radziechowskiej.
Zwykle wychodzimy na samą halę, podziwiać widoki. Tym razem postanowiliśmy dotrzeć od przeciwnej strony, od szczytu Magurki Radziechowskiej.
Start wycieczki zielonym szlakiem
Wędrówkę zaczynamy od kościoła w Ostrym, obok Lipowej, i już tutaj jest magia. Widok na pasmo Babiej Góry i samą królową jest bajeczny! Do tego przestronny parking zupełnie pusty, a to już dobrze wróży:)
Zielonym szlakiem szybko docieramy do linii lasu i zaczynamy się wspinać. Początek trasy jest dość mocno nachylony, wędrujemy sobie powoli, co jakiś czas zatrzymując się na podziwianie widoków.
Po około 2 km trasa się wypłaszacza, jest czas na spokojny spacer, ale widoki nadal przyjemne. Po prawej pasmo Skrzycznego, po lewej Babiej Góry. Ostatni odcinek przed szczytem Magurki znów wymaga nieco więcej wysiłku, ale panorama pozwala zapomnieć o zadyszce.



Na rozwidleniu szlaków przerwa na kawę, trzeba też podjąć decyzję, czy idziemy dalej na Magurkę Wiślańską, czy od razu kierujemy się na Halę Radziechowską podziwiać widoki.
Na drugą Magurkę mamy kolejne 2 km, tym razem postanawiamy zrezygnować. Po niecałym kilometrze docieramy na Halę, z której doskonale widać pasmo Małej Fatry, Babią jeszcze pokrytą śniegiem, a na wyciągnięcie ręki Skrzyczne. Na hali pozostały już tylko ostatnie placki śniegu, widać, że wiosna za pasem. Słońce przygrzało, niestety w jego promieniach widoki były też nieco rozmyte… Żal było wracać, ale jeszcze kawałek drogi przed nami.



Powrót trasą alternatywną, poza szlakiem
Powrót wytyczamy poza szlakiem, trochę na przełaj, trochę drogą pożarową. Jeśli, tak jak my, chcecie wrócić w punkt wyjścia, kierujcie się na dojazd pożarowy 14 i 11. Po krótkim odcinku zejścia dość „alternatywnego” docieramy do upatrzonej na mapie trasy i już wygodnie wędrujemy w dół.
Szybko zaczyna się trasa asfaltowa, przyznaję, nie przepadamy za marszem po asfalcie, ale ta opcja pozwoliła nam zrobić niezbyt długą pętlę. Docieramy na parking pod kościołem cały czas podziwiając piękne widoczki. Wyszła pętla idealna na sobotnie przedpołudnie, 12 km to dla nas w sam raz.
Kiedy przejeżdżaliśmy obok sąsiedniej Doliny Zimnika, pogratulowaliśmy sobie pomysłu na tę wędrówkę. Parking, z którego wychodzi szlak na Skrzyczne czy Baranią Górę wyglądał jak centrum handlowe w przedświąteczną, handlowa niedzielę. My na trasie spotkaliśmy może z 6 osób…
Trasa alternatywna na Magurkę Radziechowską prowadzi z niebieskim szlakiem z Radziechowy -Matyska. To wzgórze, na którym znajdują się rzeźby symbolizujące drogę krzyżową. Jest tutaj też parking. Ta trasa to ok, 7.5 km w jedną stronę, jest również bardzo przyjemna i widokowa.

Z Magurki Radziechowskiej możecie dalej wędrować na Baranią Górę czy Malinowską Skałę
LINK do trasy w KOMOOT znajdziecie TUTAJ
Barania Góra z Salmopolu – widokowy klasyk Beskidu Śląskiego
- Start/Meta Przełęcz Salmopolska (Szczyrk)
- Dystans – 18 km
- Czas przejścia ok. 6-7 godz
- Trudność – średni
- Przewyższenia 600 m

Barania Góra to jedno z tych miejsc, na które każdy odwiedzający Beskidy prędzej czy później trafi. Najpopularniejszy szlak prowadzi z Wisły Czarne, przez Schronisko Przysłop pod Baranią. Popularność oznacza wielu turystów, długo też wędruje się asfaltową drogą wzdłuż Czarnej Wisełki, a my nie przepadamy za takimi szlakami. Jeśli jednak macie w planach wycieczkę z dziećmi, będzie to świetna opcja.
Na Barania Górę można jednak dotrzeć na wiele sposobów, ale żaden chyba nie jest tak widokowy, jak szlak z przełęczy Salmopolskiej. Nie jest to może najłatwiejsza wersja, ale za to przez większość wędrówki towarzyszy nam bajeczna panorama Beskidów.
A z czego wynika trudność szlaku? Nie wymaga on szczególnych umiejętności technicznych, ale jest dość długi. Dodatkowo wędrujemy nieustannie góra/dół, tak więc poczujecie go w nogach. Osoby z większą „górską” praktyką nie będą miały tutaj żadnych problemów, jeśli jednak jesteście mniej zaprawieni, przygotujcie się na skutki uboczne



Start z Przełęczy Salmopol
Startujemy z Przełęczy Salmopolskiej, tutaj znajdziecie płatny parking. Kierujemy się na Malinów i Przełęcz Malinowską szlakiem czerwonym. Tutaj szlak odbija w lewo na Malinowską Skałę i Skrzyczne, natomiast w prawo idziemy w kierunku Baraniej Góry (szlak zielony). Trasa malownicza, ale ma pewne utrudnienie, prowadzi góra-dół, górą-dół.. i tak 5 razy. Zza kolejnych wzniesień wyłania się panorama Beskidu Żywieckiego, Śląsko-Morawskiego a czasami nawet Małej Fatry.
Barania to zwykle dość wietrzne miejsce, na jej szczycie możecie wyjść jeszcze wyżej, na wieżę widokową. To też dość popularna destynacja w Beskidach, zwykle jest tu sporo osób, ale szczyt jest na tyle przestronny, że bez problemu znajdziecie miejsce, z którego będziecie mogli podziwiać widoki w spokoju. Nie znajdziecie tutaj schroniska, zadbajcie o własne kanapki i termos z kawą. I tak będą znakomicie smakowały w takich okolicznościach.



Proponowana trasa nie jest pętlą, te same 5 górek trzeba pokonać ponownie, w przeciwnym kierunku…
Na Przełęczy znajdziecie lokalne karczmy, w których możecie się posilić, bo wędrówce i przyjemną, klimatyczną kawiarnię Bikej Cafe. Mają tutaj naprawdę pyszne słodkości, a skoro spaliliście mnóstwo kalorii, można je uzupełnić bez wyrzutów sumienia.
LINK do trasy w KOMOOT znajdziecie TUTAJ
Jakie atrakcje połączyć z tym trekkingiem?
Będąc na Przełęczy Salmopolskiej można zjechać w kierunku Szczyrku. Można też pojechać w przeciwnym kierunku i przez Skocznię narciarską „Malinka” im. Adama Małysza zjechać do Wisły, a następnie do Ustronia.

