Większość osób planujących pierwszą podróż na Sycylię wybiera dobrze znaną trasę: Katania, Etna, Taormina, Syrakuzy i Noto albo okolice Palermo z Cefalù. Nic dziwnego, bo to właśnie te miejsca najczęściej pojawiają się w przewodnikach i mediach społecznościowych. Duże znaczenie ma tez bliskość lotniska. Ale Sycylia jest znacznie większa, bardziej różnorodna i czasami warto nadłożyć drogi, żeby poznać inną część wyspy.
Południowa część Sycylii wciąż pozostaje stosunkowo mało znana wśród polskich turystów. A szkoda, bo to właśnie tutaj można zobaczyć jej zupełnie inne oblicze, spokojniejsze, bardziej autentyczne i zdecydowanie mniej zatłoczone. Co ważne, to tutaj znajdziecie najpiękniejsze plaże.
To właśnie na południu wyspy znajdują się jedne z najpiękniejszych barokowych miast Europy. Większość turystów odwiedza Syrakuzy czy Noto, ale przecież to nie jest całe bogactwo sycylijskiego baroku. Ragusa Ibla, Modica czy Scicli zachwycają elegancką architekturą, klimatycznymi uliczkami i wyjątkową atmosferą. Wszystkie zostały odbudowane po tragicznym trzęsieniu ziemi z 1693 roku i dziś tworzą wyjątkowy zespół miast wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Południowa Sycylia to także raj dla miłośników natury. Znajdziecie tu dzikie rezerwaty przyrody, spektakularne kaniony, piaszczyste plaże i skaliste wybrzeża. Do tego południowa Sycylia należy do najbardziej słonecznych regionów Europy, co sprawia, że jest doskonałym kierunkiem nie tylko latem, ale także wiosną i jesienią
Jeśli marzy Wam się Sycylia bardziej autentyczna niż pocztówkowa, pełna lokalnego klimatu i niezwykłych krajobrazów, południowa część wyspy może okazać się największym odkryciem całej podróży. W tym wpisie pokażemy Wam miejsca, które często pozostają w cieniu Etny czy Palermo, a naszym zdaniem doskonale pokazują prawdziwy charakter tej niezwykłej wyspy.
Kiedy najlepiej jechać na południe Sycylii?
Wiosna
- kwitnąca przyroda,
- idealna temperatura,
- świetna na trekkingi.
Lato
- piękne morze,
- bardzo wysokie temperatury,
- konieczność wcześniejszej rezerwacji noclegów.
- ceny z kosmosu
Jesień
- morze nagrzane po lecie, idealne na kąpiele
- mniej turystów,
- najlepszy okres na zwiedzanie.
Zima
- spokojnie,
- słonecznie,
- świetna na city break.
- trzeba liczyć się z niższymi temperaturami oraz opadami


Sycylia poza sezonem – czy warto?
Jeśli chcecie zobaczyć Sycylię poza sezonem, południowa część wyspy będzie doskonałym wyborem. Wiosną i jesienią temperatury najczęściej utrzymują się w granicach 20–28°C, dzięki czemu można komfortowo zwiedzać miasta, wędrować po rezerwatach przyrody i spędzać czas na plaży bez letnich upałów. To także czas, kiedy bez kolejek odwiedzicie najważniejsze atrakcje, łatwiej zaparkujecie samochód, a ceny noclegów i wynajmu auta są zwykle niższe niż w szczycie sezonu. Mniejsza liczba turystów oznacza również lepsze warunki do robienia zdjęć i możliwość poznania prawdziwego życia mieszkańców, spokojnych targów, lokalnych kawiarni i rodzinnych restauracji.
Warto jednak pamiętać, że podróż poza sezonem ma również swoje minusy. Dni są krótsze a wieczory, zwłaszcza w marcu czy listopadzie, potrafią być chłodne. Część sezonowych restauracji, barów plażowych i atrakcji może być zamknięta, a pogoda bywa bardziej zmienna niż latem. Jeśli jednak zależy Wam przede wszystkim na zwiedzaniu, odkrywaniu mniej znanych miejsc i podróżowaniu bez tłumów, Sycylia poza sezonem będzie jednym z najlepszych wyborów w basenie Morza Śródziemnego.



My odwiedzaliśmy wyspę o każdej porze roku i muszę przyznać, że okres wakacyjny jest dla nas zdecydowanie za gorący. Za to jesień (wrzesień-październik) jest idealna również na plażowanie. Odwiedziliśmy wyspę również zima (grudzień i luty) i to świetny czas na zwiedzanie, ale pogoda waha się od ciepłej wiosny do deszczowej i chłodnej jesieni. Trzeba się na to przygotować.
Czy południową Sycylię da się zwiedzić w kilka dni?
Odwiedzaliśmy Sycylię wielokrotnie, na krótki city break, tygodniowy urlop, czy dłuższe wakacje i wiemy z doświadczenia, że nawet krótka wizyta jest ciekawa. Ale jedno jest pewne. Trzeba dostosować czas pobytu do planów. Sycylia to duża wyspa, jeśli przeładujecie program, stracicie dużo czasu na przemieszczaniu się, zamiast cieszyć się atrakcjami i atmosferą.
Pobyt na 3 dni
Czas tylko na najważniejsze atrakcje. Szkoda czasu na dojazd z lotniska na południe, lepiej skupić się na okolicy Katanii czy Palermo, tam, gdzie wylądujecie.
Pobyt na 5 dni
To już całkiem dobry plan. Wystarczy na główne punkty programu. Możecie zobaczyć piękne Caltagirone, miasto ceramiki. Odwiedzicie barokowe miasteczka Ragusa, Modica, Scicli. Zdążycie zajrzeć do Doliny Świątyń w Agrigento. Powinno też wystarczyć czasu na chwilę plażowania.
Pobyt na 7–10 dni
To już idealne wakacje. Będzie czas na zwiedzanie bez pośpiechu. Zobaczycie wszystkie miejsca z tego wpisu. Spędzicie czas aktywnie na trekkingu i na plaży. Wystarczy go też na leniwe chłonięcie atmosfery wyspy i chwile przy dobrym jedzeniu.


Czy na Sycylii potrzebny jest samochód?
Jeśli planujecie zwiedzić południową Sycylię, naszym zdaniem odpowiedź jest prosta: warto wynająć samochód. To właśnie własne auto daje największą swobodę i pozwala dotrzeć do miejsc, do których komunikacja publiczna dociera rzadko lub wcale. Bez problemu odwiedzicie ukryte plaże, rezerwaty przyrody, takie jak Vendicari czy Cavagrande del Cassibile, niewielkie barokowe miasteczka oraz liczne punkty widokowe rozsiane po całym regionie. Dzięki temu nie musicie dostosowywać planu dnia do rozkładów jazdy i możecie zatrzymać się tam, gdzie akurat macie ochotę.
Wiele osób obawia się jazdy po Sycylii, ale z naszego doświadczenia nie jest ona tak trudna, jak mogłoby się wydawać. Jeśli macie obawy, omijajcie po prostu duże miasta jak Palermo i Katanię, tam jazda samochodem wymaga faktycznie żelaznych nerwów.
Zwiedzaliśmy wyspę wielokrotnie, tak wynajętym samochodem, jak i korzystając wyłącznie z transportu publicznego i różnica jest ogromna. Samochód to prawdziwy game changer, szczególnie na południu wyspy. Owszem, Sycylijczycy jeżdżą dość dynamicznie, a w historycznych centrach uliczki bywają bardzo wąskie. W praktyce wystarczy jednak zostawić auto na parkingu poza ścisłym centrum i ostatnie kilkaset metrów przejść pieszo. Takie parkingi są zazwyczaj łatwiejsze do znalezienia, a poza sezonem również wyraźnie tańsze i mniej zatłoczone.
Gdzie wypożyczyć samochód?
Jeśli zastanawiacie się, jak wybrać wypożyczalnię, jakie ubezpieczenie warto wykupić i na co zwrócić uwagę przy odbiorze auta, koniecznie zajrzyjcie do naszego poradnika „Wynajem samochodu krok po kroku – jak znaleźć najlepszą ofertę”. Znajdziecie tam wszystkie praktyczne wskazówki, z których sami korzystamy podczas podróży.
Samochody najłatwiej znaleźć przez DiscoverCars, ponieważ wyszukiwarka pozwala szybko porównać oferty wielu wypożyczalni, wybrać najlepszą opcję i często sporo zaoszczędzić. Jeśli planujecie podróż, możecie sprawdzić aktualne ceny i zarezerwować auto, korzystając z naszego linku partnerskiego:
Naszym zdaniem samochód do prawdziwi game changer, jeśli chcecie zobaczyć prawdziwą południową Sycylię. To właśnie dzięki niemu odkryjecie mniej znane plaże, małe miasteczka i rezerwaty przyrody, do których większość turystów po prostu nie dociera. No i oczywiście zaoszczędzicie dużo czasu.
Sycylijski barok, gdy z ruin powstało piękno
Kiedy w 1693 roku potężne trzęsienie ziemi zmiotło z mapy południowo-wschodnią Sycylię, wydawało się, że to koniec wielu miast. Ale mieszkańcy wyspy potrafili zamienić tragedię w szansę i postanowili stworzyć coś jeszcze piękniejszego. Tak narodził się sycylijski barok, monumentalny styl pełen życia, światła i przepychu.
Nowe miasta budowano z rozmachem, według zasad urbanistyki barokowej, z szerokimi ulicami i placami. Ale to, co najbardziej zachwyca do dziś, to fasady: pełne rzeźbionych aniołów, smoków, masek i balkonów z kutego żelaza, na których aż chce się usiąść z filiżanką espresso.



Najpiękniejsze barokowe miasta
Najpiękniej ten styl rozkwitł w tzw. Dolinie Noto, a my tym razem odwiedziliśmy kilka z nich (tych mniej oczywistych):
- Scicli zaskoczyło nas nie tylko urodą, ale i niesamowitym porządkiem. Spacer śladami Komisarza Montalbano i wspinaczka na wzgórze z bajecznym widokiem, obiad w spokojnej uliczce i najlepsze cannoli, jakie jedliśmy.
- Ragusa Ibla to labirynt uliczek i tarasów z widokiem na dolinę. Najdłuższe schody (Via delle Scale) i kolory miasta o zachodzie słońca, które wyglądało jak po nałożeniu filtra. Przedreptaliśmy trasę między Ragusa Ibla, a Ragusa Superiore kilka razy, nie mogąc się napatrzeć na widoki
- Modica to miasto czekolady i kościołów, ale my zapamiętamy z tej wizyty najlepsze macchiato, przygotowane przez Rosario, który po 35 latach za barem odchodził na emeryturę. Ty razem nie kosztowaliśmy czekolady, ale dotarliśmy aż na zamek, podziwiać widoki.
- Caltagirone to miasto schodów i ceramiki, czyli barok w wersji radosnej. Pod wieczór schody były prawie puste, a słońce dawało miękkie, klimatyczne światło. To najlepszy moment, żeby podziwiać 142 stopnie ozdobione kolorową ceramiką. A pizza coperta z małej, lokalnej piekarni zjedzona w parku smakowała idealnie!
To właśnie dzięki odbudowie po katastrofie Sycylia dostała drugie życie. Pełne słońca, sztuki i niepowtarzalnego klimatu. Dziś te miasta są wpisane na listę UNESCO, a spacer ich ulicami to jak podróż w czasie. Chociaż to też niezły trening, tysiące schodów i stromych uliczek mogą nabawić zakwasów:)
Ragusa Ibla, najpiękniejsze miasto południowej Sycylii
Włoskie miasteczka usadowione na wzgórzach, z wąskimi uliczkami, domami jak klocki, jeden przy drugim, mnóstwem dachów ciągnących się jak dywan wyglądają niezwykle malowniczo.
Zapraszamy do jednego z najpiękniejszych miasteczek Sycylii, które zdaje się wyrastać prosto z legend. Po trzęsieniu ziemi w 1693 roku mieszkańcy odbudowali Ragusę w dwóch częściach, Ragusę Superiore i tę starszą, pełną duszy Ragusę Ibla, która zachwyca barokową architekturą i labiryntem wąskich uliczek.
Ułożyliśmy sobie plan dnia w taki sposób, żeby dotrzeć na miejsce późnym popołudniem, kiedy słońce zacznie się chylić ku zachodowi. To był strzał w dziesiątkę! Wycieczki zdążyły opuścić miasto, pozostali pojedynczy turyści, a w tym złotym świetle wszystko wokół wyglądało jak po nałożeniu filtra.



Zaczęliśmy wycieczkę od punktu obowiązkowego, Via delle Scale, która prowadzi nas przez zaułki do kilku niesamowitych punktów widokowych. To stąd najlepiej podziwiać Iblę! Sama wędrówka jest przyjemna, upał już zelżał i co kawałek wyłania się przed nami nowy widok. Docieramy do kościółka Santa Maria delle Scale, gubimy się w zaułkach, przysiadamy na schodach… Bo to właśnie najlepszy sposób, żeby poznać Ragusę.
Przyszedł czas na spacer po położonej niżej, starej części miasta. Uliczki powoli pustoszeją, nieco więcej ludzi spotykamy jedynie na Piazza Duomo, skąd jest najlepszy widok na Katedrę (Duomo di San Giorgio). Właśnie odbywa się tam ślub, na schodach rozkłada się stolik z lodami, którymi będą częstowani wychodzący z ceremonii goście.
My także przysiadamy na chwilę, żeby skosztować świeżo wyciskanego soku z granata i biegniemy z powrotem, żeby ostatni raz zobaczyć to piękne miasteczko w promieniach zachodzącego słońca.
Tak, to prawda, przemierzyliśmy Via delle Scale kilka razy, ale było warto. Jednak popełniliśmy jeden błąd. Przeznaczyliśmy zbyt mało czasu na to miejsce. Następnym razem (bo na pewno wrócimy) zaplanujemy nieco dłuższy pobyt.



Co zobaczyć w Ragusa Ibla?
Miejsca, które trzeba zobaczyć:
Duomo di San Giorgio – monumentalna katedra, która wznosi się nad miastem jak strażnik historii.
Giardino Ibleo – romantyczny ogród z widokiem na dolinę, idealny na chwilę oddechu i zachód słońca.
Via delle Scale – słynne, malownicze schody łączące Ragusę Superiore z Iblą. Z góry rozciąga się zapierający dech widok na dolne miasto, a po drodze można podziwiać barokowe fasady, kwiaty w donicach i codzienne życie mieszkańców.
Chiesa Santa Maria delle Scale – to w tej okolicy traficie na najpiękniejsze punkty widokowe, a sam kościółek też jest urodziwy.
W XVIII wieku Ragusa była miastem arystokracji, powstało tu ponad 50 pałaców należących do wpływowych rodzin. Wiele z nich można dziś podziwiać spacerując uliczkami Ibli. W 2002 roku Ragusa, wraz z innymi miastami doliny Noto, została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako „perła późnego baroku sycylijskiego”.
Spacerując po uliczkach i schodach koniecznie zatrzymajcie się na espresso, cannolo albo lampkę wina. To miejsce, w którym trzeba zwolnić. Sycylia ma wiele twarzy, ale ta barokowa, usadowiona na wzgórzu, pełna zaułków, schodów i widoków, jest szczególna.
Jeśli wybieracie się samochodem, najlepiej szukać miejsca na bezpłatnej strefie (białe linie) przy Corso Mazzini. Nam udało się znaleźć miejsce na malutkim parkingu Don Romolo Taddei


Modica – barok, schody i czekolada
Położona malowniczo wśród wzgórz doliny Val di Noto, wygląda jak kamienny amfiteatr. Setki domów, kościołów i schodów, które wiją się niczym rzeka z piaskowca.
Spacerując wąskimi uliczkami czuć, że to miasto ma duszę. Modica była kiedyś jednym z najważniejszych ośrodków na południu Sycylii. Rządzili tu Arabowie, Normanowie i Hiszpanie, a każdy z nich zostawił po sobie ślad. To właśnie z Hiszpanii przywędrował tu sekret, który rozsławił to miejsce na cały świat – czekolada! Jej receptura pochodzi jeszcze z czasów Azteków. Ziarna kakao są tu mielone na zimno, bez dodatku mleka, dzięki czemu zachowują chrupiącą strukturę i intensywny smak.
Tym razem odwiedziliśmy Modikę, żeby zobaczyć jej letnią odsłonę. Przejść się bez celu po uliczkach, wspiąć się na Zamek i przemierzyć setki schodów. Lato dodało miastu uroku, poprzednio byliśmy tutaj w lutym. Gorącą czekoladę zostawiliśmy na chłodniejsze dni i podreptaliśmy do Castello dei Conti. Sam Zamek nie ma wiele do zaoferowania, ale widoki, jakie można z niego podziwiać warte są tej wędrówki i biletu za 3 euro. Można w spokoju zachwycać się panoramą miasta i wzgórz, które je otaczają. Jesienią nie spotkacie tutaj tłumów.



Co zobaczyć w Modica?
W Modica warto spędzić kilka godzin i zobaczyć miejsca, które czynią ją tak wyjątkową:
📍 Katedra San Giorgio – barokowa perła, która wygląda jak wyrzeźbiona ze słońca. Schody prowadzące do katedry to chyba najpikantniejszy punkt miasta, idealny do zdjęć, wygrzewania się na soneczku i podziwiania widoków. W tej okolicy znajdziecie też klimatyczne knajpki.
📍 Katedra San Pietro – z charakterystycznymi figurami apostołów. Traficie na nią prawdopodobnie na początku wędrówki, tuż przy głównej ulicy Corso Umberto I
📍 Belvedere Pizzo – punkt widokowy z bajeczną panoramą starego miasta.
📍 Zamek hrabiów z Modica (Castello dei Conti), który góruje nad miastem. Zbudowany na szczycie skały, przez wieki był siedzibą potężnych hrabiów i symbolem władzy.



Jeśli zechcecie kupić słynną czekoladę na pamiątkę, najlepiej przejść się Corso Umberto I, gdzie znajdziecie mnóstwo sklepików. Wybór może was wprowadzić w zakłopotanie, tyle nietypowych smaków napotkacie. Koniecznie trzeba usiąść w małej kawiarni, zamówić espresso, kostkę modikańskiej czekolady wyrobić sobie zdanie na jej temat. Nas akurat nie zachwyciła, ale to kwesta gustu, najlepiej sprawdzić osobiście, czy receptura Azteków do Was przemawia.
Bezpłatny parking znajdziecie tutaj
Scicli – sycylijski barok z Komisarzem Montalbano w tle
W Scicli nie sposób się spieszyć. To jedno z tych miasteczek, w których czas zwalnia, a każda ulica wygląda jak kadr z filmu. I nic dziwnego, właśnie tutaj kręcono sceny kultowego „Komisarza Montalbano”! Budynek miejskiego ratusza to w serialu słynny komisariat w fikcyjnym miasteczku Vigàta. Spacerując po Scicli, ma się wrażenie, że Montalbano zaraz wyjedzie z bocznej uliczki swoim fiatem i skinie z uśmiechem. Znacie ten sławny serial kryminalny, który Włosi oglądają już od 25 lat?
Scicli – barokowe miasto inne niż wszystkie
Do Scicli dotarliśmy po odwiedzeniu Modica, planowaliśmy zjeść tutaj obiad i trochę pospacerować. Zaparkowaliśmy przy Largo Gramsci, bardzo blisko historycznego centrum. Szczęśliwie trafiliśmy na bezpłatne godziny, które obowiązują w porze obiadowej. Ruszamy w kierunku Piazza Italia i od razu zaskakuje nas widok zupełnie inny, niż w pozostałych barokowych miasteczkach. Przestronnie, jasno i … płasko 🙂 Oczywiście jest też cześć wspinająca się na wzgórza, ale centro storico znajduje się i jego stóp.


Może i Scicli jest jednym z wielu, ale nam wydało się zupełnie inne. Trochę przypomina Noto, trochę Syracuzy, ale czuć tutaj spokój i luz.
Mijamy Trenino Barocco, turystyczną kolejkę, która tutaj ma punt startowy, ale nie zamierzamy z niej korzystać. Chcemy leniwie pospacerować, no i zjeść obiad. Wzdłuż deptaka F.Mormino Penna zebrały się nie tylko najładniejsze budynki w mieście, ale i większość restauracji. Kuszą stolikami z widokiem na barokowe fasady kamienic, ale ceny nas nieco odstraszają. Tanio nie jest. Spotykamy głównie turystów ze Stanów, czyżby to były ceny specjalnie dla nich? Znajdujemy w końcu przyjemne miejsce, przyzwoite ceny menu dnia, rozsiadamy się więc z przyjemnością. Nie ma to jak zacząć zwiedzanie od jedzenia 🙂
Śladami Komisarza Montalbano
Po obiedzie już raźniej ruszamy w uliczki, jest spokojnie i nieco leniwie, no i bardzo gorąco… Jest październik, nie wyobrażamy sobie zwiedzania w tych nagrzanych, kamiennych uliczkach w środku lata. Chwila zawahania przez filmowym Komisariatem, gdzie można wykupić wycieczkę śladami Komisarza Montalbano w kilku wersjach, ale w końcu rezygnujemy. Szkoda takiej pięknej pogody, wolimy wspiąć się na punkt widokowy na wzgórzu.
Najlepszy widok na Scicli
Powolutku, wśród barokowych ozdób wykutych w piaskowcu i pnących się po murkach bugenwilli kierujemy się w górę, do kościoła San Matteo. Droga wiedzie dość przyjemnie, łagodnymi zakolami, schodami, co chwila otwierając się na widoki. Poza nami jeszcze tylko jedna para wspina się na wzgórze. Świetnie, będzie cisza i spokój.


Docieramy na miejsce i co za zdziwienie! Kościół jest opuszczony, w środku widać tylko gruz i śmieci. Za to z tarasu rozciąga się fantastyczny widok na Scicli i całą okolicę. I ta cisza! Coś pięknego. W drodze powrotnej ucinamy sobie pogawędkę ze starszym panem, których chciał się upewnić, że nie przegapiliśmy opuszczonego kościoła, widocznie to ważne miejsce dla miejscowych. Dla nas to głównie piękny punkt widokowy.
Wracamy jeszcze do centrum na najlepsze cannoli, jakie jadłam (lodziarnia Nivera). Generalnie nie jestem fanem, druga połowa rodziny nadrabia za nas dwoje, ale te były wyjątkowe. Lekkie, świeżo napełniane kremem, z dodatkami do wyboru.
Scicli – barokowa niespodzianka
Scicli to prawdziwa perła sycylijskiego baroku, wpisana na listę UNESCO. To kolejne miasteczko, które dzięki tragicznemu wydarzeniu, jakim było ogromne trzęsienie ziemi w 1693 zyskało nowe, ładniejsze oblicze. I zachwyca do dziś. Kiedy słońce zaczyna chować się za wzgórzami, złoty piaskowiec, z którego odbudowano Scicli nabiera ciepłych, złotych barw. To idealny moment, by chłonąć atmosferę tego miejsca.
Scicli to jedno z tych miast, które czarują. Wciąga swoim spokojem, blaskiem i historiami zapisanymi w kamieniu. Stało się jedną z większych niespodzianek naszych sycylijskich wakacji.



Caltagirone – stolica sycylijskiej ceramiki
Tutaj każdy schodek opowiada historię Sycylii. Gdy po raz pierwszy odwiedziłam Caltagirone, monumentalne schody mnie zachwyciły. Ale zapamiętałam też tłum turystów, który nie pozwalał nacieszyć się tym widokiem. Tym razem wybraliśmy na wizytę godziny popołudniowe i to był strzał w 10! Nieliczni turyści, piękne światło złotej godziny i schody praktycznie tylko dla nas.
Caltagirone to jedno z barokowych miasteczek na południu Sycylii, podobnie jak pozostałe zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1693 roku, również odbudowane w stylu baroku sycylijskiego.



Najbardziej znanym punktem miasta są schody. Ale to nie jakieś tam schody, tylko monumentalna budowla. Scalinata di Santa Maria del Monte to 142 schody prowadzące do kościoła o tej samej nazwie. Na mecie czeka na was punkt widokowy Belvedere Scala, skąd świetnie widać, jaką drogę pokonaliście wdrapując się po schodach. Każdy ze 142 stopni jest zdobiony ceramicznymi płytkami, dla każdego jest to inna, kolorowa historia. Ta ozdoba to całkiem świeża sprawa, powstała w 1956 roku, podczas gdy same schody powstały na początku XVII wieku
2 razy w roku schody stają się jeszcze piękniejsze:
Scala Infiorata: W maju schody zamieniają się w kwiatowe widowisko. Tysiące doniczek tworzy niezwykłe kompozycje i wzory.
Scala Illuminata: 24–25 lipca (święto św. Jakuba) oraz 14–15 sierpnia (na cześć Matki Boskiej del Ponte) schody rozświetlają tysiące lampek oliwnych, tworząc zapierający dech w piersiach efekt „ognistego węża”



W Caltagirone koniecznie zajrzyjcie też do Villa Comunale. To zabytkowy park miejski z końca XIX w, pełen alejek, z piękną altaną i mnóstwem zieleni. To też świetne miejsce na piknik. Tuż poniżej parku jest bardzo wygodny parking, z którego spacerem dotrzecie do centrum (poza sezonem bezpłatny). Do parku dojeżdża też kolejka turystyczna Trenino Barocco.
Jeśli nie jesteście wielkim fanem zabytkowej ceramiki, możecie sobie darować Muzeum Ceramiki. Bardzo mnie rozczarowało, niewiele tam zobaczycie. Nie przegapcie za to Katedry San Giuliano z piękną kopułą.
Donnafugata – zamek jak z bajki
Jeśli podczas podróży po południowej Sycylii chcecie choć na chwilę przenieść się do świata arystokracji XIX wieku, koniecznie odwiedźcie Castello di Donnafugata, położony zaledwie kilkanaście kilometrów od Ragusy. Choć jego nazwa sugeruje średniowieczną twierdzę, w rzeczywistości jest to okazała rezydencja szlachecka przebudowana w XIX wieku przez rodzinę Arezzo de Spuches w stylu neogotyckim i neoklasycystycznym. Pałac ma ponad 120 pomieszczeń, z których część można dziś zwiedzać, podziwiając oryginalne meble, reprezentacyjne sale i wyposażenie. Można też odwiedzić wystawę strojów z różnych epok.


Równie dużą atrakcją, co sam pałac, są otaczające go ogrody. Znajdziecie tu romantyczne alejki, egzotyczną roślinność, sztuczne groty, kamienne tarasy. Do pałacu wchodzi się przez małe borgo, a na wejściu wita nas zagroda z okazałymi bawolicami. To z ich mleka powstaje słynna włoska mozzarella di bufala.
Z zamkiem wiąże się również ciekawa legenda. Nazwa Donnafugata dosłownie oznacza „uciekającą kobietę” i przez lata tłumaczono ją historią królowej Blanki Nawarskiej, która miała znaleźć tu schronienie przed prześladowcami. Pojawia się jednak również inne tłumaczenie. Nazwa miałaby pochodzić pochodzi od arabskiego określenia oznaczającego „źródło zdrowia”, które z biegiem wieków zostało przekształcone w obecną nazwę.



Miłośnicy kina z pewnością rozpoznają to miejsce. Castello di Donnafugata pojawił się w kilku odcinkach kultowego serialu „Komisarz Montalbano”, gdzie pełnił rolę rezydencji mafijnego bossa Balduccia Sinagry.
To jedno z tych miejsc, które zaskakuje nie tylko architekturą, ale również atmosferą. Nawet jeśli nie planujecie zwiedzać wszystkich wnętrz, warto poświęcić czas na spacer po ogrodach. To spokojne, eleganckie miejsce doskonale pokazuje, że południowa Sycylia to nie tylko barokowe miasta i piękne plaże, ale także fascynująca historia ukryta wśród cytrusowych gajów.
Sycylia filmowa
Południowa Sycylia to nie tylko słońce, morze i malownicze miasteczka. To także gotowa scenografia filmowa, pełna klimatycznych uliczek, barokowych placów, starych wiosek i spektakularnych krajobrazów.
To właśnie tutaj powstawały sceny do kultowych filmów i seriali, a niektóre miejsca na dobre zapisały się w historii kina. Wyruszamy więc śladami kilku filmowych kadrów i sprawdzamy, gdzie naprawdę poczujemy się jak na planie filmowym.
Śladami Komisarza Montalbano – poznajcie prawdziwą Sycylię
Nie każdy, kto odwiedza Sycylię, zna Komisarza Montalbano. A szkoda, bo ten włoski serial od ponad 25 lat jest jedną z najlepszych wizytówek południowo-wschodniej części wyspy. Powstał na podstawie bestsellerowych powieści sycylijskiego pisarza Andrei Camilleriego, a jego głównym bohaterem jest komisarz Salvo Montalbano, który rozwiązuje zagadki kryminalne w fikcyjnym nadmorskim miasteczku Vigàta.
Komisarz Montalbano to znacznie więcej niż serial kryminalny. To opowieść o codziennym życiu na Sycylii, o porannej kawie wypijanej w barze, gwarze lokalnych targowisk, rybackich portach, rodzinnych restauracjach i niespiesznym rytmie dnia.
Gdzie kręcono Komisarza Montalbano?
Choć akcja rozgrywa się w wymyślonej miejscowości, większość zdjęć powstała w prawdziwych miastach i miasteczkach prowincji Ragusa, Syrakuzy i Agrigento. Dzięki serialowi miliony widzów odkryły niezwykłe miejsca, takie jak Scicli, Ragusa Ibla, Punta Secca, Donnafugata, Modica czy Marzamemi. Dziś wiele osób odwiedza południową Sycylię właśnie po to, by zobaczyć plenery znane z ekranu.
Historia Komisarza Montalbano jest nierozerwalnie związana z południową Sycylią również za sprawą jej autora. Andrea Camilleri urodził się w nadmorskim Porto Empedocle, położonym niedaleko Agrigento. To właśnie rodzinne strony, lokalne tradycje, mieszkańcy i sycylijska mentalność stały się inspiracją dla stworzonego przez niego świata. Co ciekawe, w 2003 roku rada miejska symbolicznie przemianowała Porto Empedocle na „Porto Empedocle Vigàta”, oddając w ten sposób hołd fikcyjnemu miasteczku z powieści. Spacerując po mieście, można natknąć się na pomniki i tablice poświęcone Camilleriemu, a także poczuć atmosferę, która zainspirowała jednego z najpopularniejszych włoskich pisarzy.



Punta Secca – dom Komisarza Montalbano nad morzem
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc jest dom komisarza w Punta Secca, położony dosłownie kilka kroków od plaży. Taras z widokiem na Morze Śródziemne stał się ikoną serialu i marzeniem wielu fanów. Równie często na ekranie pojawia się Scicli, którego zabytkowy ratusz pełni rolę komisariatu policji w Vigàcie, oraz Castello di Donnafugata, występujący jako okazała rezydencja mafijnego bossa Balduccia Sinagry. W jednym z odcinków serialu pojawia się również La Mannara, niezwykle malowniczy dawny port przeładunkowy i przetwórnia tuńczyka położona niedaleko Sampieri. Opuszczone kamienne zabudowania stoją tuż przy szerokiej plaży i od lat należą do najbardziej charakterystycznych plenerów południowej Sycylii.
Jeśli już znacie ten serial, przygotujcie się na wyjątkową podróż. Spacerując ulicami Scicli, zaglądając do Donnafugaty, odpoczywając na plaży w Punta Secca czy odwiedzając tajemniczą Mannarę w Sampieri, trudno oprzeć się wrażeniu, że za chwilę zza rogu wyjdzie sam komisarz Montalbano, gotowy rozwiązać kolejną zagadkę. Jeśli tej słynnej we Włoszech serii nie znacie, znajdziecie ją na Netflixie.


Miejsca, które warto odwiedzić śladami Komisarza Montalbano
- Punta Secca – dom komisarza z tarasem nad morzem.
- Scicli – fikcyjna Vigàta i komisariat policji.
- Castello di Donnafugata – rezydencja Balduccia Sinagry.
- Ragusa Ibla – malownicze uliczki pojawiające się w wielu odcinkach.
- Modica – jedno z miast stanowiących tło śledztw.
- La Mannara w Sampieri – opuszczona przetwórnia tuńczyka i jeden z najbardziej klimatycznych plenerów serialu.
- Porto Empedocle – rodzinne miasto Andrei Camilleriego i inspiracja dla fikcyjnej Vigàty.
Śladami „Lamparta” (Il Gattopardo) – historia Sycylii ukryta w powieści
Są książki i filmy, które potrafią zmienić sposób, w jaki patrzymy na odwiedzane miejsca. Tak właśnie jest z „Lampartem” (Il Gattopardo). To powieść Giuseppe Tomasiego di Lampedusy, która opowiada nie tylko historię jednej arystokratycznej rodziny, ale także pokazuje koniec pewnej epoki na Sycylii.
Akcja „Lamparta” rozgrywa się w XIX wieku, w czasach zjednoczenia Włoch, kiedy świat dawnych arystokratycznych rodów zaczyna ustępować nowej rzeczywistości politycznej i społecznej. To opowieść o przemijaniu, zmianach i próbie zachowania własnej tożsamości w świecie, który nieuchronnie się zmienia. To trochę takie sycylijskie „Przeminęło z wiatrem”
Dlaczego warto obejrzeć „Lamparta” przed podróżą na Sycylię? Bo ta historia pozwala lepiej zrozumieć wyspę. Pokazuje nie tylko piękne pałace, bale i arystokratyczne rezydencje, ale przede wszystkim mentalność mieszkańców, przywiązanie do tradycji i ogromną rolę, jaką przez wieki odgrywały tu wielkie rody.
Nowy „Lampart” ponownie zwrócił uwagę na Sycylię
Pierwsza ekranizacja powieści, słynny film Viscontiego z 1963 roku, do dziś uznawana jest za arcydzieło kina. Monumentalne sceny, przepiękne kostiumy i niezwykła dbałość o szczegóły sprawiły, że film stał się jedną z najważniejszych opowieści o dawnej Sycylii. Najnowsza ekranizacja „Il Gattopardo” ponownie wzbudziła zainteresowanie wyspą i przyciągnęła uwagę widzów z całego świata. Tę wersję obejrzycie na Netflixie.
Giuseppe Tomasi di Lampedusa, człowiek, który opisał dawną Sycylię
Historia „Lamparta” jest nierozerwalnie związana z samym autorem. Giuseppe Tomasi di Lampedusa pochodził z jednego z najstarszych sycylijskich rodów arystokratycznych. Dorastał w świecie, który powoli odchodził w przeszłość.
To właśnie własne doświadczenia, rodzinne historie i obserwacja zmieniającej się wyspy stały się inspiracją do napisania „Lamparta”. Powieść ukazała się w 1958 roku, już po śmierci autora, i bardzo szybko została uznana za jedno z najważniejszych dzieł włoskiej literatury XX wieku. I choć historia księcia Fabrizia Saliny jest fikcyjna, wiele jej elementów ma swoje źródło w prawdziwym świecie Lampedusy.
Palma di Montechiaro, tam, gdzie narodził się prawdziwy „Lampart”
Jeśli chcecie poznać nie filmową, ale prawdziwą historię „Lamparta”, warto zjechać z popularnego szlaku i odwiedzić Palmę di Montechiaro. To niewielkie miasteczko położone niedaleko Agrigento i słynnej plaży Punta Bianca.

To właśnie tutaj znajdują się rodzinne korzenie rodu Tomasi di Lampedusa. Palma di Montechiaro została założona w XVII wieku przez przodków autora powieści i przez lata była jednym z ważnych miejsc związanych z jego rodziną.
Najważniejszym zabytkiem miasta jest Palazzo Ducale, dawna rezydencja rodu Tomasi, którą możecie zwiedzić bezpłatnie. Byliśmy tutaj chyba pierwszymi turystami od dawna, bo to my staliśmy się atrakcją dla pań oprowadzających. Pałac był niedawno wykorzystany na pokaz mody marki Dolce Gabana i wnętrze zostało odnowione w dość specyficznym niebieskim kolorze, dostosowany pod to wydarzenie.
Spacerując po Palmie di Montechiaro, można zobaczyć zupełnie inne oblicze Sycylii. Nie jest to eleganckie, turystyczne Noto ani pełna zabytków Ragusa. To spokojne, nieco surowe miasteczko, w którym nadal czuć atmosferę prowincjonalnej Sycylii, tej prawdziwej, mniej pokazowej.



Punta Bianca
Wizyta w Palma di Montechiaro świetnie łączy się z wyjazdem na Punta Bianca, jedną z najpiękniejszych i wciąż stosunkowo mało znanych plaż południowej Sycylii. Czekają tu na Was niesamowite widoki. Biała wapienna skała, turkusowe morze i surowy krajobraz tworzą scenerię zupełnie inną niż zatłoczone kurorty wyspy.



Aby dotrzeć na miejsce, najpierw jedziecie dość dziurawą drogą, na końcu której jest parking i letni bar z huśtawkami (Il Paradiso). Widok z góry robi wrażenie, ale koniecznie zejdźcie na dół. Do przejścia ok 10 minut, bez większych trudności, a nagrodą są spektakularne widoki, gładkie śnieżnobiałe skały i pozostałości dawnej strażnicy celnej. Spotkaliśmy tutaj tylko jedną parę, poza ty cisza i spokój. W sezonie, sądząc po rozmiarze już nieczynnego baru, to miejsce cieszy się większym powodzeniem. Dlatego tak bardzo lubimy podróże poza wakacjami.
Najpiękniejsze rezerwaty przyrody
Sycylia ma też swoją dziką, zieloną stronę. W rezerwacie Cavagrande del Cassibile czekają głębokie kaniony, naturalne baseny i szlaki prowadzące w dół wąwozu, Vendicari to świetne, łątwe ścieżki spacerowe wśród natury, dzikie plaże i mnóstwo ptaków.
To miejsca, w których można odpocząć od miejskiego gwaru czy rozgrzanych słońcem ścian i ulic. To chwila na trekking, kąpiel w naturalnych basenach albo spokojny spacer wśród sycylijskiej przyrody.
Cavagrande del Cassibile
Sycylia to niezliczona ilość zabytków z różnych epok i różnych kultur. Czego tutaj nie znajdziemy! Jest co oglądać. Ale przecież na sycylijskiej diecie trzeba też pomyśleć o spalaniu kalorii. A że my lubimy spędzić trochę czasu bliżej natury, poszukaliśmy też miejsc, gdzie można trochę podreptać, popatrzeć na górki, wąwozy, skaliste wybrzeża czy bezkresne plaże.
I na tym małym skrawku wyspy, który odwiedziliśmy, znaleźliśmy kilka takich miejsc.

Sycylijski kanion pełen natury
Na początek poszedł wąwóz Cavagrande del Cassibile, w pobliżu miejscowości Avola, który jest częścią Rezerwatu Przyrody. To świetnie miejsce na widokowy spacer, nie wymagający szczególnych umiejętności, który można zakończyć kąpielą w turkusowych jeziorkach na dnie kanionu, które się uformowały na potoku Cassibile. To w zasadzie naturalne baseny, które uformowały się w wapiennych skałach. Wąwóz ma ok. 10 km długości, a jego ściany dochodzą do 300 m. Są różne warianty tras, my wybraliśmy dość popularna trasę Scala Cruci. Widok na wejściu robi wrażenie, widać cały wąwóz, jeziorka, jaskinie wykute w skale.
Scala Cruci – widokowy szlak do jeziorek Cavagrande
Zostawiamy samochód na parkingu (4 euro), kupujemy wejściówkę (2 euro/osoba) i jesteśmy gotowi na wędrówkę. Trafiliśmy na bardzo wietrzną pogodę, w zasadzie na górze prawie urywa nam głowy, podobno niżej ma być lepiej. W sezonie wąwóz odwiedza ok. 2000 osób na dzień. Jesienią to ok. 160, ale widać ruch już z rana, trudno sobie wyobrazić wędrówkę w szczycie sezonu.
Trasa prowadzi ostro w dół, widoki coraz ładniejsze, słońce zaczyna przygrzewać coraz mocniej. Zbocze jest całkowicie odkryte, latem upał musi dawać się we znaki. Miejscami trasa prowadzi kamienistą ścieżką, co jakiś czas pojawiają się stopnie. Nic skomplikowanego, ale jednak trochę kondycji trzeba mieć, szczególnie w kontekście powrotu tą samą trasa, tym razem pod górę. Dobrze, że wybraliśmy się z rana, około południa było już dużo więcej ludzi, więc wędrówka była mniej przyjemna.
W pewnym momencie szlak się rozwidla i można wybrać inne opcje, można na przykład pójść szlakiem Sentiero Mezzacosta (ok. 5 km). My zostajemy na trasie prowadzącej do jeziorek.
Szybko docieramy do celu wędrówki i tutaj okazuje się, że trzeba przeprawić się przez wodę. Możliwe, że latem da się przejść suchą stopą, w ostatnich dniach było jednak trochę deszczu. Udało nam się nawet nie zamoczyć butów. Jeziorka bardzo przyjemne, chociaż w sezonie, przy takim obłożeniu, kąpiel odbywa się chyba w dość dużym towarzystwie.
Maszerujemy jeszcze kawałek wyżej, do Casa Natale, skąd mamy widok na majestatyczne ściany wąwozu. Tutaj też jest dostępna toaleta. W tym miejscu można wybrać trasę jego drugą stroną, do wejścia Mastra Ronna. Ten szlak też wyglądał ciekawie, wydawał się nawet łatwiejszy, ale może to tylko wrażenie obserwatora.



Cavagrande jesienią – mniej ludzi, ale nadal gorąco
Powoli wracamy na górę, ludzi coraz więcej, temperatura też znacznie wyższa. Latem podejście musi być dość męczące, nawet po wcześniejszej kąpieli w jeziorkach. Na górze nadal wieje, chyba nawet mocniej. Głód też zaczyna dawać się we znaki. Na szczęście na parkingu jest bar, serwuje świeżutkie, robione na miejscu panini, (5 euro za całkiem sporą bułę).
Znajdujemy zaciszne miejsce pod oliwką, panino smakuje idealnie.
Informacje praktyczne
- Trasa w obie strony to ok. 5 km, 300 m przewyższenia.
- Warto zabrać nakrycie głowy, dużo wody i jakaś przekąskę. Pełne buty na sztywnej podeszwie to minimum, na trasie śliskie kamienie, przy jeziorkach równie śliskie skały.
- Parking 4 euro, wejściówka 2 euro, czynne od godz. 9.00
- Na parkingu jest bar, można się napić kawy, piwa, zjeść panino
Ze względu na słońce, temperaturę i ilość odwiedzających polecamy pojawić się z rana, wejście czynne od 9.00
To jedno z miejsc, w którym chętnie spędzilibyśmy więcej czasu. Mieliśmy jednak zbyt daleko, żeby wracać. Jeśli jednak macie bazę w okolicy Syrakuz czy Avoli, możecie powędrować tez innymi szlakami wąwozu.
Rezerwat Vendicari
Czy wiecie, dlaczego flamingi są różowe? Bo jedzą kolor! Ich różowy odcień pochodzi z barwników w glonach i krewetkach, które zjadają. Pisklęta flamingów rodzą się szare, a różowieją dopiero po kilku miesiącach na „różowej diecie”. Im więcej jedzą, tym są intensywniejsze! Flamingi z bogatszym dostępem do pożywienia są bardziej różowe, to znak zdrowia i siły.


Te koloryzujące glony żyją w słonych lagunach i płytkich jeziorach, tam flamingom świetnie się brodzi i wyławia pożywienie. Dlatego też w takich właśnie miejscach najłatwiej spotkać tę piękne, różowe ptaszyska. Oglądaliśmy je w Hiszpanii w okolicy Walencji i Calpe, na Cyprze, a nawet we włoskim regionie Veneto. Jeśli tylko pojawia się na naszej trasie taka laguna, biegniemy sprawdzać, czy są i flamingi.
Na Sycylii też może je spotkać w kilku miejscach, na południu to rezerwat Vendicari. To piękne, spokojne miejsce, warte odwiedzenia. Wpadł nam w oko głównie za sprawą pozostałości po XIX-wiecznej fabryce tuńczyka. Wyglądała sugestywnie! Flamingi akurat brodziły dość daleko brzegu, ale spacer był fantastyczny.


A co można robić w tym pięknym miejscu?
- spacerować wzdłuż morza po kilku kilometrach widokowych ścieżek (aż 8 km)
- podglądać ptaki
- poleżeć na plaży
- odwiedzić muzeum połowu tuńczyka (Tonnara di Vendicari) i obejrzeć ruiny dawnej tuńczykarni
Do rezerwatu prowadzi 5 wejść: Eloro, Marianelli, Calamosche, Torre Vendicari (wejście główne) i Citadella. My wchodziliśmy wejściem głównym, bilet 3 euro, parking bezpłatny, choć to w zasadzie pobocze.
Isola delle Correnti – tu kończą się Włochy
Wiecie gdzie kończą się Włochy? A może gdzie się zaczynają, zależy jak patrzeć. Jest taki punkt, wysunięty najdalej na południe, gdzie spotykają się dwa morza, Śródziemne i Jońskie. To spotkanie jest spektakularne, fale z impetem walczą o pierwszeństwo, wiatr hula, a piękne piaszczyste plaże ciągną się jak okiem sięgnąć
To miejsce to Isola delle Correnti, położona na południowym czubku Sycylii, geograficznie bardziej na południe niż Tunis. Podczas odpływu ta maleńka wyspa zamienia się w półwysep, a budynek dawnych koszar i nieczynna już latarnia morska tworzą ładne tło dla zachodów słońca.


Na cypelku przy przesmyku w 2019 roku ustawiono pomnik Chrystusa, a na cokole znalazły nazwy obu spotykających się tutaj mórz i napis „Najdalej wysuniety punkt Włoch”. To tylko częściowo prawda, ponieważ najdalej wysunięty punkt znajduje się na wyspie Lampedusa, ale ten nie należy już geograficznie do Europy.
Według informacji na pomniku w tym miejscu wylądował Ulisses, kiedy wracał z Troi.
W sezonie funkcjonuje tutaj plaża z barem, jest wielki parking, który jesienią był całkowicie pusty i oczywiście bezpłatny.
To jedno z najpiękniejszych miejsc na zachód słońca w tej części Sycylii, nie mogliśmy się napatrzeć i żal było wracać. Znajdziecie go tylko 60 km od Syrakuz i tyle samo od Ragusy. W okolicy jest też kilka innych fajnych miejsc, które można połączyć w jedna wycieczkę: Rezerwat Vendicari, klimatyczne Marzamemi, barokowa stolica czekolady Modica, czy piękna plaża Il Pisciotto.
Najpiękniejsze plaże południowej Sycylii
- Spiaggia Pisciotto
- Isola delle Correnti
- Punta Secca
- Barbarosso (przy Punta Bianca)
- Porto Empedocle
- Gela Lungomare
- Scoglitti
- Majata
- Spiaggia della Mannara (Fornace Penna)


Scala dei Turchi – białe klify nad Morzem Śródziemnym
Śnieżnobiałe klify opadające wprost do turkusowego Morza Śródziemnego sprawiły, że Scala dei Turchi stała się jedną z największych ikon Sycylii. Położona niedaleko Agrigento formacja z białej margli zachwyca naturalnymi tarasami przypominającymi monumentalne schody, wyrzeźbione przez wiatr i fale przez tysiące lat.
Nic dziwnego, że to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc na wyspie. W szczycie sezonu przyciąga tysiące turystów dziennie, dlatego wprowadzono ograniczenia mające chronić delikatne skały przed zniszczeniem. Dziś na klif można wejść, ale tylko na wyznaczony fragment i w ramach limitowanych wejść. Liczba odwiedzających jest kontrolowana, a bilet kosztuje 6 €. W sezonie letnim warto zarezerwować wejście z wyprzedzeniem, ponieważ liczba miejsc jest ograniczona.



Jeśli nie zależy Wam na wejściu na klif, nie ma powodów do zmartwień. Najbardziej efektowne zdjęcia można zrobić bezpłatnie z plaży u jego podnóża lub z punktów widokowych na szczycie klifu. To właśnie stamtąd najlepiej widać kontrast śnieżnobiałych skał z intensywnie błękitnym Morzem Śródziemnym.
Najpiękniej jest tu późnym popołudniem, kiedy zachodzące słońce nadaje skałom ciepły, złocisty odcień. W pobliżu znajdują się parkingi, restauracje i kawiarnie, dlatego Scala dei Turchi świetnie sprawdza się jako przystanek podczas zwiedzania okolic Agrigento i południowego wybrzeża Sycylii.
Gdzie zrobić najlepsze zdjęcia?
Jeśli zależy Wam na spektakularnych kadrach, koniecznie wybierzcie się na Belvedere Scala dei Turchi. To bezpłatny punkt widokowy położony nad klifem, z którego rozciąga się panorama na całą wapienną formację i błękitne Morze Śródziemne. To właśnie stąd powstaje większość zdjęć znanych z przewodników i mediów społecznościowych. Z parkingu do punktu widokowego prowadzi zaledwie kilkuminutowy spacer, dlatego nawet osoby, które nie planują wchodzić na sam klif, mogą podziwiać jedno z najpiękniejszych miejsc na Sycylii. Najlepiej pojawić się tu rano lub tuż przed zachodem słońca, kiedy miękkie światło podkreśla śnieżnobiały kolor skał i sprawia, że krajobraz wygląda wręcz nierealnie.
Gela – niedoceniane miasto z grecką historią
i przemysłowym obliczem
Większość turystów przejeżdża przez Gelę w drodze do Agrigento lub południowych plaż. To błąd, bo jest to jedno z najstarszych miast Sycylii. Założone przez Greków w VII wieku p.n.e. było potężną kolonią, która z czasem dała początek pobliskiemu Akragas, czyli dzisiejszemu Agrigento.
Jednocześnie Gela pokazuje zupełnie inne oblicze Sycylii. W latach 60. XX wieku odkryto tu złoża ropy naftowej, a miasto stało się jednym z najważniejszych ośrodków przemysłu petrochemicznego we Włoszech. Charakterystyczne kominy i instalacje rafineryjne do dziś dominują nad częścią wybrzeża, przez co wielu podróżnych omija Gelę, uznając ją za mało atrakcyjną. W ostatnich latach miasto przechodzi jednak stopniową przemianę. Dawny kompleks petrochemiczny został przekształcony w nowoczesną biorafinerię, będącą jednym z symboli włoskiej transformacji energetycznej.



Nowoczesnych akcentów jest tu zresztą więcej i choć Gela nie zachwyca pocztówkowym wyglądem jak Ragusa czy Noto, ma swój autentyczny charakter. To miejsce, w którym starożytna historia spotyka się z nowoczesnym przemysłem, a turyści mogą zobaczyć zupełnie inne oblicze Sycylii, mniej idealizowane, ale przez to bardziej prawdziwe.
Gela nie jest miejscem, do którego jedzie się specjalnie na cały dzień, ale jeśli przemierzacie południowe wybrzeże Sycylii, warto zatrzymać się tu na 2–3 godziny. Jest tutaj też piękna szeroka plaża z promenadą, idealna na spacer czy zachód słońca.
Co zjeść na południu Sycylii?
Na Sycylii trudno o zły posiłek. Czasem wystarczy niewielka rodzinna trattoria, kieliszek lokalnego wina i talerz prostych dań, by przekonać się, że właśnie takie smaki najlepiej zapadają w pamięć.
Podróż po południowej Sycylii to nie tylko barokowe miasteczka i piękne plaże, ale także prawdziwa uczta dla podniebienia. Kuchnia regionu opiera się na prostych, świeżych składnikach i recepturach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Oto kilka smaków, których warto spróbować.



Typowe sycylijskie przysmaki
Arancini . Złociste, chrupiące kulki ryżowe z różnymi farszami to jedna z kulinarnych wizytówek Sycylii. Najczęściej nadziewane są ragù, mozzarellą, szynką lub pistacjami. To idealna przekąska na szybki lunch podczas zwiedzania. Uwaga! Są bardzo sycące!
Cannoli. Trudno wyobrazić sobie wizytę na Sycylii bez spróbowania cannoli. Kruche rurki wypełnione słodkim kremem z ricotty, często z dodatkiem pistacji, skórki pomarańczowej lub czekolady, smakują najlepiej w niewielkich rodzinnych cukierniach. Szukajcie tych, gdzie napełniane są na miejscu.
Granita. W upalne dni nie ma nic lepszego niż granita. Delikatny deser na bazie kruszonego lodu i owoców. Najpopularniejsze smaki to cytryna, migdały, truskawka i kawa. Sycylijczycy często jedzą ją na śniadanie z puszystą drożdżową bułeczką brioche.
Pasta alla Norma. Jedno z najbardziej znanych sycylijskich dań. Makaron podawany jest z sosem pomidorowym, smażonym bakłażanem, bazylią i tartą soloną ricottą. Proste składniki tworzą niezwykle aromatyczną kompozycję.
Czekolada z Modiki. To prawdziwy kulinarny skarb Sycylii. Wytwarzana według receptury wywodzącej się jeszcze z czasów hiszpańskich, zachowuje charakterystyczną ziarnistą strukturę, ponieważ cukier nie rozpuszcza się całkowicie. Oprócz klasycznej wersji warto spróbować czekolady z dodatkiem chili, pomarańczy, pistacji czy soli morskiej.
Świeże owoce morza. Południowe wybrzeże słynie z doskonałych ryb i owoców morza. W restauracjach królują grillowane mieczniki, ośmiornice, kalmary, krewetki oraz makaron z małżami. Warto wybierać lokale odwiedzane przez mieszkańców – tam najczęściej trafiają najświeższe połowy.
Pistacje. Choć najsłynniejsze pistacje pochodzą z okolic Etny, spotkacie je w całej Sycylii. Dodawane są do lodów, deserów, makaronów, pesto, a nawet wędlin i serów. To jeden z najbardziej charakterystycznych smaków wyspy. Sycylia to bardzo „pistacjowa” wyspa. Koniecznie skosztujcie jakiegokolwiek makaronu z sosem z dodatkiem pistacji. Połączenia czasami bardzo nieoczywiste, smakują doskonale!
Plan wyjazdu 7 dni – nasza propozycja trasy po południowej Sycylii
- Dzień 1 – Przylot i przejazd na południe wyspy. Do pokonania ok 100km w zależności o wybranego zakwaterowania.
- Dzień 2 – Poranek Palma Montecchiaro i Punta Bianca. Obiad w Porto Epedocle. Popołudnie na plaży z widokiem na Scala dei Turchi (Lido Majata). Zachod słońca na Belvedere Scala dei Turchi
- Dzień 3 – Poranek w Donna Fugata, zwiedzanie zamku i parku, lunch na miejscu. Plaża w Punta Secca. Złota godzina i zachód słońca w Ragusa Ibla
- Dzień 4 – Trekking w wąwozie Cavagrande, lunch na miejscu. Vendicari – plaża i popołudniowy spacer w rezerwacie. Złota godzina i zachód słońca Isola delle Correnti
- Dzień 5 – Poranek w Scicli, lunch i Fornace Penna, spacer i plażowanie. Złota godzina i zachód słońca w Modica
- Dzień 6 – Poranek na dowolnej pięknej plaży, popołudnie i wieczór w Caltagirone.
- Dzień 7 – dzień wylotu. Jeśli macie wystarczająco dużo czasu można odwiedzić Katanię
Plan nie zakłada wizyty np. w Agrigento, Syrakuzach, Noto, Marzamemi, ale oczywiście jeśli nie byliście, a macie wystarczająco czasu, zawsze warto te miejsca uwzględnić
Mapa atrakcji południowa Sycylia
Poniżej znajdziecie link do Mapy Google z zaznaczonymi miejscami, o których wspominamy w tym wpisie.
Jak jeździ się po Sycylii?
Jeśli planujecie zwiedzanie Sycylii na własną rękę, samochód zdecydowanie ułatwia sprawę. Wyspa jest duża, a wiele ciekawych miejsc znajduje się poza głównymi miastami i popularnymi trasami.
Drogi – czego się spodziewać?
Drogi są bezpłatne, nawet te oznaczone jako autostrada. Trzeba przygotować się na sporą różnorodność nawierzchni. Obok całkiem dobrych odcinków znajdziecie drogi z dziurami, nierównościami czy nieco „włoskim” podejściem do remontów.
Trzeba też uważać na lokalnych kierowców, styl jazdy bywa zdecydowanie bardziej spontaniczny niż w Polsce. Ale nie można tez demonizować sycylijskiego ruchu, nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Dużo przyjemniej jeździ się poza dużymi miastami. Jeśli nie czujecie się zbyt pewnie we włoskim chaosie, większe miasta jak Katania i Palermo najlepiej omijać samochodem. W mniejszych miejscowościach jest znacznie spokojniej, choć wąskie uliczki i nieoczekiwane manewry innych kierowców nadal są na porządku dziennym. Najwygodniej zaparkować poza ścisłym centrum i resztę drogi pokonać spacerem.
Parkowanie
Z parkowaniem obowiązują generalnie te same zasady co w pozostałej części Włoch. Warto zwracać uwagę na kolor linii:
- białe –bezpłatne,
- niebieskie – miejsca płatne,
- żółte – zarezerwowane dla mieszkańców
W centrach miast trzeba również uważać na ZTL, czyli strefy ograniczonego ruchu. Wjazd bez odpowiedniego pozwolenia może skończyć się mandatem.


Jaki samochód wybrać?
Nasza rada? Im mniejszy, tym lepszy. Szczególnie jeśli planujecie zaglądać do małych sycylijskich miasteczek. Wąskie uliczki, ciasne parkingi i miejsca, w których dwa samochody mijają się „na grubość lakieru”, są tutaj czymś zupełnie normalnym. Duży SUV może wyglądać świetnie na zdjęciach, ale na Sycylii szybko docenicie małe auto, którym łatwiej zaparkować i manewrować.
Najczęstsze błędy podczas planowania wyjazdu na południową Sycylię
Zbyt krótki pobyt
Najczęściej popełnianym błędem jest przeznaczenie na południową Sycylię zaledwie jednego lub dwóch dni. W praktyce wystarcza to jedynie na szybkie odwiedzenie Doliny Świątyń i Scala dei Turchi, tracąc sporo czasu a dojazd z lotniska. Aby spokojnie poznać najciekawsze miejsca, warto zaplanować co najmniej 5–7 dni.
Rezygnacja z wynajmu samochodu
Komunikacja publiczna na południu wyspy działa, ale po sycylijsku i jest ograniczona. Do wielu najpiękniejszych plaż, punktów widokowych czy rezerwatów przyrody autobusy nie dojeżdżają lub kursują zaledwie kilka razy dziennie. Wynajęcie samochodu daje pełną swobodę i pozwala zatrzymywać się w miejscach, które przypadkowo odkryjecie po drodze. To zdecydowanie najlepszy sposób na zwiedzanie tej części Sycylii.
Zwiedzanie w największym upale
Latem temperatura często przekracza 35°C, a na otwartych stanowiskach archeologicznych czy w barokowych miastach jest niewiele cienia. Zwiedzanie Doliny Świątyń czy Ragusy w samo południe potrafi być naprawdę męczące. Zdecydowanie lepiej zaplanować intensywne zwiedzanie rano oraz późnym popołudniem, a środek dnia przeznaczyć na plażowanie, odpoczynek lub długi włoski lunch. A jeszcze lepiej wybrać się poza sezonem.


Ograniczanie się wyłącznie do najpopularniejszych atrakcji.
Większość turystów odwiedza Agrigento, Scala dei Turchi i wraca do hotelu. Tymczasem prawdziwy urok południowej Sycylii kryje się także w mniej znanych miejscach: Punta Bianca, rezerwacie Vendicari, Caltagirone, Palma di Montechiaro czy niewielkich nadmorskich miasteczkach. To właśnie tam najłatwiej poczuć autentyczną atmosferę wyspy i uniknąć tłumów.
Niedocenianie odległości
Na mapie wszystko wydaje się blisko, jednak sycylijskie drogi prowadzą przez wzgórza, liczne miejscowości i serpentyny. Przejazd 100 kilometrów często zajmuje znacznie więcej czasu, niż pokazuje nawigacja. Lepiej zaplanować jeden lub dwa punkty dziennie niż próbować zobaczyć pięć atrakcji w ciągu kilku godzin. Szkoda tez czasu na dojazd do bardziej oddalonych miejsc, kiedy inne, równie ciekawe, mamy pod nosem.
Niewłaściwy wybór miejsca noclegowego
Codzienne zmienianie hotelu brzmi atrakcyjnie, ale w praktyce oznacza ciągłe pakowanie walizek i stratę czasu. Znacznie wygodniej wybrać jedną lub dwie bazy noclegowe, na przykład okolice Agrigento oraz południowo-wschodnią część wyspy w pobliżu Modiki lub Mariny di Ragusa i stamtąd organizować wycieczki.
Brak przygotowania na sycylijski rytm dnia
Na Sycylii życie toczy się nieco wolniej. W mniejszych miejscowościach wiele sklepów i rodzinnych lokali zamyka się na kilka godzin po południu, a kolacje zaczynają się często dopiero około godziny 20. Jeśli zaplanujecie zakupy lub obiad w środku sjesty, możecie zastać zamknięte drzwi. Warto wcześniej sprawdzić godziny otwarcia atrakcji i restauracji.
Pomijanie lokalnej kuchni
Południowa Sycylia słynie z rodzinnych trattorii, niewielkich piekarni i cukierni, gdzie można spróbować potraw przygotowywanych według wielopokoleniowych receptur. Zamiast wybierać restauracje przy głównych placach, warto zajrzeć kilka ulic dalej. Bardzo często właśnie tam czekają najlepsze arancini, świeże owoce morza czy cannoli.
Przyjazd wyłącznie w szczycie sezonu
Lipiec i sierpień to okres największych upałów, najwyższych cen i największego ruchu turystycznego. Jeśli tylko macie taką możliwość, wybierzcie maj, czerwiec, wrzesień lub październik. Pogoda nadal sprzyja plażowaniu i zwiedzaniu, morze jest ciepłe, a większość atrakcji można odkrywać bez tłumów. To właśnie wtedy południowa Sycylia pokazuje swoje najpiękniejsze oblicze.
Podsumowanie
Południowa Sycylia to miejsce, które najlepiej odkrywa się bez pośpiechu. Zamiast odhaczać kolejne atrakcje, warto zatrzymać się na dłużej, zjechać z głównych tras i dać się zaskoczyć mniej znanym miasteczkom, dzikim plażom czy śladom fascynującej historii wyspy. To właśnie tam często czekają najpiękniejsze wspomnienia.
Jeśli możecie, zaplanujcie podróż jesienią. We wrześniu i październiku morze jest wciąż przyjemnie ciepłe, pogoda sprzyja zarówno plażowaniu, jak i zwiedzaniu, a na ulicach i plażach jest zdecydowanie mniej turystów niż w szczycie sezonu. To idealny czas, by poczuć prawdziwy rytm Sycylii.
Największą swobodę daje wynajęty samochód. Dzięki niemu bez problemu dotrzecie do ukrytych zatoczek, punktów widokowych i miejsc, do których nie dociera komunikacja publiczna. Nie ograniczajcie się jednak tylko do najbardziej znanych atrakcji. Oprócz Doliny Świątyń czy Scala dei Turchi warto odwiedzić barokowe miasteczka, rezerwaty przyrody i spróbować lokalnej kuchni. To właśnie z takich chwil składa się prawdziwa podróż po południowej Sycylii, spokojna, autentyczna i pełna odkryć.
